Chwalić się czy nie?

W świecie mediów społecznościowych istnieją tysiące narzędzi do stworzenia atrakcyjnego dla fanów wizerunku. Począwszy od aplikacji, które w trzy sekundy pomogą wymodelować sylwetkę na zdjęciu i ująć 10 kilogramów, przez szumnie brzmiące szkolenia kupowane w internecie za 69 złotych, logotypy rzekomych klientów wstawiane na stronę bez zgody firmy i niepoparte żadnymi rekomendacjami.

fot. freepik

Do tego wystarczy dorzucić piękną stronę internetową, która wygląda jak własność wielkiej korporacji, oraz trochę kupionych fanów na Facebooku i Instagramie – i mamy gotowy atrakcyjny wizerunek firmy, która w rzeczywistości wygląda i funkcjonuje zupełnie inaczej. Gdyby ktoś miał jednak wątpliwości, zawsze możemy w zakładce kontakt na stronie dorzucić pięknych gentelmanów w wypożyczonych garniturach i dodać im szumnie brzmiące stanowiska, na przykład dyrektor sprzedaży na Europę Środkowowschodnią, mimo że cała firma zatrudnia pięć osób i sprzedaje produkty na trzy województwa. Dla firm, które rozwijają się dzięki rzetelnej pracy, inwestowaniu w rozwój produktów i usług, wdrażaniu innowacji i podnoszeniu kompetencji personelu, takie sytuacje jak opisana powyżej to absurd, który sprawia, że klienci odchodzą do wypromowanej, ale kiepskiej konkurencji. Z drugiej strony pojawia się wyzwanie, w jaki sposób promować firmę, docierać do potencjalnych klientów, ale bez tanich sztuczek i niepotrzebnego szumu.

Większość strategii komunikowania wartości i reputacji można odnieść zarówno do osoby lidera, jak i całej organizacji.

Po pierwsze, warto wyznaczyć swoje grupy odbiorców, pomyśleć dokładnie, do kogo chcemy docierać ze swoim przekazem, kto ma dowiedzieć się o naszym istnieniu, zainteresować się naszą ofertą, dokonać zakupu produktów lub usług. Im więcej określimy cech wymarzonego odbiorcy marki, tym łatwiej będzie określić, gdzie takie osoby można spotkać. Czy są to żłobki, szkoły, galerie handlowe, siłownie, firmy produkcyjne? Gdzie w świecie wirtualnym kluczowi odbiorcy spędzają najwięcej czasu: na LinkedIn, Facebooku, YouTubie czy może na Instagramie? Zrozumienie, gdzie są ważni dla nas odbiorcy, pomoże określić w jakich mediach społecznościowych lub w jakich realnych miejscach powinniśmy zaznaczyć swoją obecność i zaoferować wymierną wartość. Jeśli na przykład chcemy jako marka być rozpoznawalni w środowisku lekarzy, to z największym prawdopodobieństwem spotkamy ich w szpitalach, przychodniach, na eventach medycznych, a w internecie na forach branżowych i grupach społecznościowych dla lekarzy. Zatem właśnie w tych miejscach warto być i wchodzić w relacje.

W drugiej kolejności należy sobie odpowiedzieć, z jakimi problemami borykają się główni interesariusze, a które moglibyśmy rozwiązać z pomocą swojej wiedzy, umiejętności lub oferty, ale także na etapie działań promocyjnych. To jest właśnie zasadnicza różnica między kreowaniem wizerunku a budowaniem reputacji. Wizerunek ukierunkowany jest na gloryfikowanie własnych dokonań i umiejętności, które inni mają podziwiać. Fundamentem budowania reputacji jest słuchanie oraz koncentracja na problemach i potrzebach potencjalnych odbiorców. W ten sposób rodzi się pomysł na komunikację, bez względu na to, czy funkcjonujemy w przestrzeni online czy offline. Zamiast zanudzać ludzi historiami, jak to funkcjonujemy na rynku od 27 lat i posiadamy najnowsze certyfikaty, normy i uprawnienia, warto podzielić się wiedzą, która będzie wartościowa dla odbiorców, udzielić porady, wykazać zainteresowanie ich działalnością, problemami, tym, do czego dążą. Warto nieustannie wsłuchiwać się w potrzeby tych, wśród których chcemy cieszyć się uznaniem i szacunkiem. Komunikaty, które wysyła w świat wartościowa marka, w dłuższej perspektywie muszą być przydatne dla odbiorców, rozwiązywać przynajmniej po części ich problemy i budować zaufanie w stosunku do naszej firmy. Komunikacja czy działania promocyjne sprzyjające budowaniu reputacji powinny zatem koncentrować się wokół potrzeb, oczekiwań i problemów ważnych dla potencjalnych odbiorców, a nie gloryfikowania własnej osoby lub organizacji.

Problem w tym, że często rzeczywiste, warte uwagi osiągnięcia, które mogłyby przekonać do współpracy nowych klientów lub kontrahentów, pozornie przypominają marketingowy bełkot nastawiony wyłącznie na „JA, ja, ja…”, a otoczeniu trudno odróżnić statuetkę przyznaną przez prestiżową instytucję certyfikującą od figurki kupionej od agencji marketingowej w komplecie z możliwością udziału w rzekomo profesjonalnej gali. To, co z pewnością warto robić, to chwalić się sukcesami tych, którzy osiągnęli je z naszą pomocą. Komunikowanie własnej reputacji to nic innego jak uświadomienie otoczeniu wartości, jaką może wnieść w ich życie dana osoba lub organizacja, a nie przekonanie ich co do własnej wspaniałości. Mówienie o dokonaniach klientów, sukcesach współpracowników to sposób na zaznaczenie własnej tożsamości, zakomunikowanie oferowanych wartości i rezultatów w zakresie podejmowanych działań. Najważniejsze jest jednak to, że komunikacja, która już sama w sobie staje się wartościowa dla odbiorcy i jednocześnie pokazuje, jak ważny jest drugi człowiek, pozwala osiągnąć cel – sprawić, by otoczenie ceniło markę, a nie wiedziało, że jest wspaniała.

Ewa Wilmanowicz
trener efektywności, mówca, konsultant ds. budowania i rozwoju marki
kontakt@brands-secret.pl

Sam talent to stanowczo za mało, konieczna jest ciężka praca.

Agnieszka Radwańska

Pobierz wydanie 12/2019

Zobacz również

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.