W kwestii etyki jesteśmy zerojedynkowi

Z Michałem Kwaskiem, członkiem zarządu ANG Spółdzielni, która otrzymała międzynarodowy certyfikat B Corp rozmawiała Katarzyna Patalan

fot. materiały własne

ANG Spółdzielnia to pierwsza tego typu firma w branży finansowej w Polsce. Jak zrodził się pomysł, by prowadzić biznes w takiej formule?

Pomysł założenia spółdzielni zrodził się z przekonania, że biznes, również w branży finansowej, można prowadzić inaczej, z większym nastawieniem na wartości, współpracę i współdecydowanie. Jest to pomysł Artura Nowaka-Gocławskiego, do którego przekonał Katarzynę Dmowską, a potem mnie. Długo przekonywać nas nie musiał. Rozpoczynając budowanie zespołu przywiązywaliśmy wielką wagę do tego, by nowozatrudnione osoby czuły się częścią naszej organizacji. Zależało nam, wciąż jest to dla nas ważne, by pracownicy utożsamiali się z firmą i przyjętymi wartościami, czuli się za nią odpowiedzialni, nie tylko od strony biznesowej, ale też od tej ideowej. Żeby wykonując codzienne czynności, mieli poczucie, że każda ich decyzja jest częścią większej całości, że wpływa na cały organizm, na innych ludzi, na markę. Poczucie sensu pracy jest niezwykle ważne. Ten cel najprościej można osiągnąć, dzieląc się własnością firmy. Inaczej funkcjonujesz w relacji, w której jesteś „podmiotem”, a inaczej w tej, w której jesteś „przedmiotem”. W 2010 roku jedyną formą prawną umożliwiającą taki kierunek była spółdzielnia.

Obecnie organizacja liczy ponad 300 spółdzielców i ponad 900 ekspertów, którzy pracują bez planów sprzedażowych. Jak wygląda zarządzanie i motywowanie zespołu, bez tak dobrze znanych nie tylko w branży finansowej targetów powiązanych z prowizją?

Naszym zdaniem targety to nie forma motywacji tylko bardzo przestarzała forma zarządzania ludźmi. W dłuższej perspektywie robią więcej złego niż dobrego. Współpracujemy z dorosłymi ludźmi i tak też ich traktujemy, oczekując w zamian tego samego. Każdy z nas wie, że aby zarobić, musi trochę popracować. Zatem sami wyznaczamy sobie cele, co skutkuje tym, że się z nimi identyfikujemy i efektywniej je realizujemy. Każdy dąży do tego, by na koniec dnia być z siebie zadowolonym i móc spełniać się też na innych niż praca polach. Ci, którzy pracują więcej, są bardziej zaangażowani, czerpią z tego korzyści. Prowizje uzależnione są od efektywności w imię zasady - więcej wypracujesz, więcej zarobisz. To naszym zdaniem najuczciwsza forma motywacji.

Jak budujecie i podtrzymujecie zaangażowanie pracowników?

Naszym zdaniem najlepszym motywatorem są wspomniane wcześniej własne cele. Nie bez znaczenia jest także wspierające i inspirujące środowisko pracy, które w możliwie najbardziej komfortowy i uczciwy sposób umożliwia realizację tych celów. Naszą rolą jest stworzenie optymalnego środowiska wspierającego rozwój pracowników. Chcemy być przykładem i wskazywać spójną drogę, a jednocześnie inspirującą na tyle, by współpracujący z nami ludzie chcieli się rozwijać. Co ważne, w zdrowym i zrównoważonym tempie. To cel, który przyświeca nam od początku. Dążymy do stworzenia najlepszego miejsca pracy dla najlepszych ludzi z branży. Chyba nam się to udaje.

Czy w ramach wynagrodzenia oferują państwo świadczenia pozapłacowe?

Tak, ale szczególnie w okresie pandemii widzimy, że ich rola jest drugoplanowa. Przed kryzysem pracodawcy prześcigali się w ofercie świadczeń pozapłacowych, natomiast my zawsze mieliśmy do tego zdrowy dystans, który sprawdził się w czasie kryzysu. Kluczowe okazały się zdrowe i silne relacje oraz otwarta komunikacja, które w naszej organizacji zawsze miały bardzo duże znaczenie. Moim zdaniem sztuką jest zbudowanie zespołu, czy firmy opartych na takich relacjach i wspólnych wartościach, że gdy powiesz: Mamy problem, to wszyscy pójdą razem z tobą w ogień, by gasić pożar. Bez dodatkowych motywatorów, bo wzajemny szacunek i słuchanie siebie jest o wiele więcej warte.

Poznając profil Spółdzielni, pomyślałam, że macie elementy charakterystyczne dla turkusowych organizacji – mam rację?

Najpierw powstała Spółdzielnia, a dopiero kilka lat później pojęcie turkusowych organizacji. Wpisujemy się w tę definicję, ale chyba bliżej nam do nazewnictwa prof. Andrzeja Bliklego, który takie organizacje jak nasza nazywa demokracją partnerską.

W tym roku zostaliście wyróżnieni Srebrnym Listkiem CSR „Polityki” m.in. za najwyższe standardy zarządzania personelem. Proszę opowiedzieć o standardach, które obowiązują w ANG.

W kampaniach employer brandingowych, które do tej pory zrealizowaliśmy korzystaliśmy z hasła: „Korporacja, czy kooperacja? My znamy się na tym drugim.” Wydaje mi się, że w tych dwóch zdaniach zawiera się cała odpowiedź na to pytanie. Stawiamy na współpracę, współodpowiedzialność i zaangażowanie.

Jedną z koronnych zasad ANG jest brak tolerancji na misseling, czyli sprzedawanie tego, czego klient nie rozumie, nie potrzebuje i za niegodziwą cenę. Wysokie standardy etyczne pracy są dla was bardzo ważne. Jak komunikujecie swoje wartości – zarówno obecnym jak też potencjalnym pracownikom?

Bardzo duże znaczenie ma dla nas jasne komunikowanie ich jeszcze przed nawiązaniem współpracy. Moją osobiście rolą i odpowiedzialnością przed naszą społecznością jest to, kogo wpuszczamy w nasze szeregi. W rekrutacji dla nas najważniejsze są wartości, które muszą być spójne z misją i wizją naszej organizacji. Krótko mówiąc – musi być nam po drodze. Na przestrzeni ostatnich trzech lat wprowadziłem do organizacji wielu nowych Spółdzielców. Zanim zaczęliśmy współpracę każdego wcześniej poznałem osobiście. Przy rekrutacji na odległość utrzymanie takich standardów nie byłoby możliwe.

W kwestii etyki jesteśmy zerojedynkowi, dlatego też, jeżeli na etapie rekrutacji mam jakiekolwiek wątpliwości, to w opowieści, którą snuję kandydatowi, etyka urasta do poziomu religii. Lepiej nie rozpoczynać współpracy, niż potem obie strony miałyby się ze sobą męczyć.

Ważne jest zatem, kto staje się naszym współpracownikiem, a kto nie. Nie każdy musi i nie z każdym nam po drodze. Na wejściu oprócz e-learningu i testu będącego procedurą UKNF mamy jeszcze jedno niezbędne do odbycia szkolenie, właśnie z etyki. Na co dzień rękę na pulsie trzyma Komisja Etyki złożona z Członków Spółdzielni i pracowników centrali. W Komisji nie ma nikogo z zarządu. Zatem środowisko ocenia i reguluje siebie same. I jak czas pokazał, Komisja potrafi być bardziej radykalna od nas.

Udało nam się zaprosić do współpracy ludzi, którzy myślą podobnie, podobne rzeczy są dla nich ważne i podobnymi do nas wartościami się kierują. Ważne, żeby od samego początku mówić o tym głośno, a potem być konsekwentnym nie tylko w słowie, ale i w decyzjach. Dzisiaj etyka jest dla nas czymś tak oczywistym, jak prowizje wypłacone na czas, czy dotrzymanie danego słowa. Po prostu inaczej nie umiemy.

Spółdzielnia jest kooperatywą ludzi z inicjatywą, samodzielnych w myśleniu i kreatywnych – piszecie o sobie. Wspomniał pan o rekrutacji, czy może pan rozwinąć ten temat? Czy trudno zatrudnić ludzi, którym wyznawane przez was wartości są bliskie?

Odpowiadam za to, kto przyłącza się do naszej organizacji, za rekrutację członków Spółdzielni, a więc nie tylko menedżerów naszych zespołów, ale jednocześnie naszych wspólników, współwłaścicieli firmy – tak działa spółdzielnia. Zatem odpowiednie dopasowanie jest istotne na kilku płaszczyznach. Ci ludzie swoje zespoły rozwijają już we własnym zakresie i to na nich spoczywa odpowiedzialność, kogo zrekrutują i kto naszą markę będzie reprezentował u klienta. Dobrze zainwestowany czas na samym początku procesu procentuje potem latami. Ryba psuje się od głowy, ale i od głowy potrafi się uzdrowić.

Dodam tylko, że jeżeli jesteś transparentny i głośno mówisz o rzeczach, które są dla ciebie ważne, to po jakimś czasie okazuje się, że całkiem naturalnie zostali wokół ciebie ludzie, którym to, co mówisz jest bliskie, a swoją drogą poszli ci, dla których co innego ma znaczenie. To jest dobre i nic z tym nie trzeba robić. Potrzeba tylko czasu, a posiadanie go to już ogromny komfort.

Jaką rolę w zarządzaniu ludźmi w ANG odgrywa kultura organizacyjna?

Myślę, że najważniejszą rolę odgrywa u nas po prostu kultura, kultura osobista. Kulturę organizacji tworzy suma kultur osobistych – tylko tyle i aż tyle. Nadal kluczowym jest, kogo zapraszasz do wspólnej podróży.

Zachęcacie współpracowników do ciągłego rozwijania swoich kompetencji zawodowych i zainteresowań. Jak wygląda wsparcie w tym rozwoju?

Do tej pory nasza rola ograniczała się raczej to zachęcania, wskazywania kierunku, motywowania i podawania na tacy mniej lub bardziej gotowego rozwiązania. Chętni brali udział, inni nie. Dopóki konieczność rozwoju, czy przyswojenia wiedzy nie wynikała z przepisów prawa, dawaliśmy ludziom wolną rękę. Cały czas jednak namawiając, że trzeba, i że warto oraz oferując dużo bezpłatnych i dofinansowywanych szkoleń z różnych dziedzin.

Świat się jednak bardzo dynamicznie zmienia, szczególnie w czasie ostatnich kilku miesięcy. Bardzo dużo się dzieje i wszyscy musimy uczyć się nowych rozwiązań, technologii, procesów. Paradoksalnie dla nas pandemia to nie był czas zamrożenia. Staraliśmy się optymalnie wykorzystać czas lockdownu, rozpoczęliśmy wiele nowych projektów. Mamy nadzieję, że uda nam się zrealizować choć w części to, co sobie wykoncypowaliśmy, a wtedy otworzą się dla nas nowe ścieżki rozwoju.

Mam wrażenie, że w ciągu kilku miesięcy kwarantanny branża finansowa przyspieszyła o kilka lat. W efekcie za kilka miesięcy dynamiczny rozwój każdego z naszych współpracowników będzie warunkiem nadążenia za zmianami zachodzącymi w organizacji i branży na świecie. Ten kto się nie rozwija, stoi w miejscu, a w zasadzie się cofa. Dzisiaj rozwój przestał być kaprysem, czy fanaberią stał się koniecznością. Ci, którym wszedł w krew mogą spać spokojnie. Reszcie może być niestety coraz trudniej.

Co jest największym wyzwaniem w zarządzaniu pracownikami, którzy pracują w różnych miejscach, często zdalnie?

Moim zdaniem głównymi wyzwaniami są: samodyscyplina i zaangażowanie po stronie pracowników i zaufanie po stronie zarządu. Przy zgranym zespole niczego więcej nie potrzeba.

Zdecydowanie większym wyzwaniem jest integracja. Żadna video-konferencja nie zastąpi osobistego kontaktu. Po trzech miesiącach przerwy wszystkim nam ckniło się trochę do reszty zespołu. Próbowaliśmy kilka integracyjnych Zoom’ów, ale jak tylko pojawiło się hasło wspólnego spotkania towarzyskiego w centrali, to specjalnie nie trzeba było nikogo namawiać.

W tym roku dołączyliście do firm z certyfikacją B Corp. Co dla ANG znaczy ta certyfikacja?

Firmy legitymujące się certyfikatem B Corp w swoich celach biznesowych mają bycie odpowiedzialnymi społecznie. Innymi słowy – nie tyle chcą być najlepsze na świecie, co przede wszystkim – najlepsze dla świata. To firmy, które realizując cele biznesowe, nie zapominają o swoim otoczeniu i interesariuszach. Nasza organizacja od początku taka była, tak jak wspomniałem wcześniej etyka jest dla nas bardzo ważna. W tym wyjątkowym gronie firm chcemy stawać się jeszcze lepsi dla ludzi, i dla świata. Certyfikacja zbiegła się też czasowo z 10-leciem istnienia firmy, co dla nas jest też podsumowaniem tego, ile udało nam się osiągnąć przez te 10 lat.


W 2020 roku ANG otrzymała międzynarodowy certyfikat B Corp, który jest potwierdzeniem spełnienia rygorystycznych norm społecznych i środowiskowych. Jest to prestiżowe wyróżnienie przyznawane firmom, które nie tylko deklarują odpowiedzialność, ale całą swoją działalnością udowadniają swój pozytywny wpływ na otoczenie. Tym samy dołączyła do 3499 B Corpów na świecie. W Polsce certyfikację B Corp ma dostawca Programu MultiSport firma Benefit Systems oraz Netguru, jak również oddziały firm międzynarodowych: Too Good To Go, pochodząca z Danii i zajmująca się redystrybucją jedzenia z restauracji i knajp, zapobiegając jego marnowaniu, rodzinna firma farmaceutyczna Chiesi z włoskim rodowodem, Laboratoires Expanscience – francuski producent kosmetyków, m.in. brandu Mustella. Do certyfikacji szykuje się Żywiec Zdrój, należący do Grupy Danone i Royal Canin, należący do Marsa. Zainteresowani certyfikatem są agencja reklamowa Havas i grupa Onet. Z ciekawych ostatnich certyfikacji,
B Corpem niedawno stał się włoski i japoński Danone oraz firma Wetransfer.

Staram się w swoim życiu dostrzegać dobre rzeczy, bo dobro przyciąga dobro.

Joanna Mendak

Pobierz wydanie 09/2020

Zobacz również

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.