Trzeba mieć autorytety i iść swoją drogą

Z Michałem Bajorem, piosenkarzem i aktorem rozmawiała Katarzyna Patalan

Fot. Zosia Zija i Jacek Pióro

W listopadzie na półki sklepów muzycznych trafi specjalna edycja płyty Kolor Cafe, którą słuchacze mogą cieszyć ucho już od roku. Wiem, że na płycie znajdą się dodatkowe utwory, może pan powiedzieć, jakie i dlaczego właśnie te?

Specjalna edycja płyty Kolor cafe to prezent i niespodzianka ode mnie dla mojej wspaniałej i wiernej publiczności. Nagrałem na nowo trzy francuskie piosenki Jacquesa Brela Flamandowie, Jef i Nie opuszczaj mnie, a także dołożyłem piękny, włoski utwór Paolo Conte Blue Tango Brela, bo co kilka lat wracam do jego piosenek. Jak tylko mam okazję, przeżywam je od nowa na koncertach, a także, starszy o doświadczenia życiowe i zawodowe, nagrywam interpretacyjnie z moją aktualną dojrzałością.

Ponieważ płyta Kolor cafe zawiera piosenki francuskie i włoskie, znalazłem kolejną możliwość, żeby po czasie, znów pochylić się fonograficznie i zarejestrować te utwory dla mnie i moich słuchaczy.
Co do włoskiego Blue tango, nagrałem tę piosenkę na albumie, ale dopiero niedawno przyszła zgoda na umieszczenie jej na krążku. Bardzo się cieszę z tego powodu.

Chciałbym również zwrócić uwagę, że tłumaczenia do wszystkich czterech piosenek, wyszły spod genialnego pióra mistrza Wojciecha Młynarskiego.

Kolor Cafe to płyta, na której wykonuje pan utwory wyśpiewane wcześniej m.in. przez Dalidę, Salvatore Adamo, Marino Marini, Joe Dassin, Sophia Loren czy Edith Piaf. To bardzo zróżnicowany repertuar, który prezentuje pan na koncertach. Jak odbiera go publiczność?

Fantastycznie, bo mam fantastyczną i bardzo wierną, wielopokoleniową publiczność. Skupioną i żywiołową, świetnie reagującą na żart i wesołość, a jednocześnie mądrze i szybko umiejącą się przestawić na totalną ciszę i wzruszenie. I tak dzieje się przy każdej kolejnej płycie i koncertach z nią związanych.

Miałam okazję być na pana koncercie, poprzez opowiadanie ciekawych i często zabawnych historii między wykonywanymi utworami na sali tworzy się niesamowita energia. Czy stojąc na scenie, czuje pan tę energię publiczności?

Bardzo. Oddaje mi ona kilka honorariów naraz. Nie ma nic bardziej budującego dla artysty niż kontakt z żywym widzem. Od zawsze śpiewam przy kompletach publiczności w teatrach, filharmoniach, operach i domach kultury. Od 10 marca, przez Covid–19 nie miałem koncertów. Zaczynam, jeśli epidemia pozwoli w październiku, ale nie wiem, jak moje przyzwyczajenie zareaguje na 50 proc. widowni. Wiem, że widzowie oddadzą mi maksimum reakcji, ale mam z tyłu głowy pewien rodzaj niepokoju, co przecież ludzkie…

Kojarzy się pan, z jak sam to określa, garniturowym śpiewaniem – jednak, na koncertach słuchacze przekonują się, że pana twórczość jest też radosna, a pan zabawnym artystą. Mam wrażenie, że w ostatnich latach jakby nawet coraz bardziej, jakby – nic już pan nie musiał nikomu udowadniać. Rzeczywiście coś w tym jest?

O tak. Nie muszę już nic udowadniać. Zapracowałem sobie na to przez przeszło 40 lat bycia na scenie. Nie znaczy to oczywiście, że nie miewam czasami chwil wątpliwości albo że nikogo już się nie radzę. Na pewno jednak znam na tyle swoje słabości, ale i siłę, że umiem to wykorzystać z korzyścią dla mnie i słuchaczy.

Ostatnia płyta i jej reedycja to piosenki włoskie i francuskie ma pan słabość do tych miejsc?

Zwiedziłem pół świata, ale jednak najlepiej czuję się w Europie. Byłem wiele razy we Francji i lubię tam bywać, ale jednak najlepiej czuję się we Włoszech i tam najczęściej wyjeżdżam. Oczywiście piosenka francuska jest głębsza, a piosenka włoska bardziej figlarno-przebojowa, ale to wspaniałe, że można nimi zainteresować widzów i umieścić je obok siebie na krążku. Przez to, że są bardzo różnorodne…

Wracając do pana twórczości, miał pan ogromne szczęście pracować z niekwestionowanymi autorytetami: Janusz Kofta, Włodzimierz Korcz, Wojciech Młynarski. Może pan powiedzieć, jak ta współpraca wpłynęła na pana? W jakim stopniu kształtowała pana jako artystę?

Już będąc bardzo młodym artystą, spotkałem autorytety w postaci wybitnych twórców. Wpłynęli na mnie zarówno zawodowo, jak i życiowo. Ich doświadczenie i dojrzałość, którymi się ze mną dzielili, bardzo mocno wpłynęły na kształtowanie mojego smaku, doboru repertuaru, zainteresowań poza zawodowych i wielu, wielu innych dziedzin życia. Byli czasami jak tacy starsi bracia, a może nawet drudzy ojcowie.

W jednym z wywiadów przyznał pan, że jeżeli tekst nie jest o czymś, strasznie źle się go panu śpiewa. Tekst w piosence ważniejszy jest od muzyki?

Niekoniecznie. Oczywiście najlepiej jak się równoważą, ale to bardzo zależy od charakteru i gatunku piosenki. Wiadomo, że tzw. piosenka artystyczna musi mieć bardzo mocny przekaz literacki, a przebojowa bardzo mocną stronę melodyjności. Jednak na to nie ma tak naprawdę recepty. Sam mam w swoim repertuarze utwory, które po odjęciu muzyki tracą w czytaniu, ale są też melodie, które bez chwytliwych słów, stają się bezbarwne i banalne. Muzyka jest bardzo ważna, a jak jeszcze tekst jest o czymś, to jest pełnia szczęścia dla wykonawcy i odbiorcy.

Występuje pan na scenie od ponad 40 lat. Wciąż pan koncertuje i ma rzeszę oddanych słuchaczy. Co dziś może pan podpowiedzieć młodym artystom, który są na początku swojej drogi? Jak uniknąć „chwilowej sławy”, łatki artysty jednego przeboju, jak zostać w sercach i umysłach ludzi na dłużej?

Dziś to jest bardzo trudne. Jest cała masa świetnych, młodych wykonawców, którzy konsekwentnie budują swoją karierę i wizerunek. Jednak nie brakuje też takich, którzy tworzą go dla chwili, i to bardzo szybko wychodzi na jaw, i rozczarowuje publiczność. Trzeba iść mocno swoją drogą, mieć autorytety. Nie mierzyć kariery, tylko ilością zer na koncie, ale także satysfakcją z tego, co się tworzy, żeby zostało na dłużej, niż ta przysłowiowa chwila…To bardzo trudne.

Wspomniał pan kiedyś, że nie czyta nic na swój temat w internecie, że hejt pana nie dotyka, bo pan go ignoruje. Czy odcięcie się od tego pomaga artyście, pomaga panu być bardziej konsekwentnym w realizacji artystycznych wizji?

Mnie bardzo pomaga i twardo się tego trzymam. Lepiej dzięki temu śpię. Swoje słabości i zalety znam. Nikt nie musi mi o nich w taki, czy inny sposób przypominać, czy oceniać mnie. Mam swoją kapitalną publiczność i to mi wystarczy.

Ma pan na swoim koncie role teatralne i kinowe. Czy w najbliższym czasie możemy się pana spodziewać w jakiejś nowej produkcji? Bliżej panu do teatru, czy kina?

Nie należę do żadnej agencji aktorskiej, więc nie mam propozycji teatralno–filmowych. Czasami tęsknie za kinem, ale myślę, że reżyserzy nie mają na mnie pomysłu. Trudno. Zagrałem w wielu filmach i po prostu powiem – ja już byłem. Mam swój świat muzyki i jest mi w nim dobrze.

Czego pan dziś najchętniej słucha w domowym zaciszu? Jaka muzyka pana relaksuje?

Kiedyś słuchałem bardzo dużo muzyki. Lubię prawie każdą, no może poza głośnym łomotem. Dzisiaj bardziej wolę dobry film, książkę i podróże, spotkania z rodziną i przyjaciółmi. Oczywiście muzyka w tle też wciąż jest. Proszę jednak nie zapominać, że z racji zawodu, mam jej na co dzień bardzo wiele…

Kończąc, chciałabym poprosić pana o refleksję na temat przyszłości. Od ponad pół roku żyjemy w dość niepewnym czasie. Jak pan się w tym odnajduje? Jakie ma pan plany na najbliższy czas?

Nie mam żadnych planów. Żyję w zawieszeniu i obserwacji. Czekam, jak wszyscy, aż to się wreszcie skończy i wrócimy do tak zwanej normalności. Nie mam złudzeń, że wszystko będzie jak dawniej. Staram się jednak zachować resztki nadziei i optymizmu.

Dziękuję za rozmowę

Ja również dziękuję.

Muzyka jest dla mnie bardzo ważna.

Michał Bajor

Pobierz wydanie 10/2020

Zobacz również

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.