Tenis był i będzie nieodłącznym elementem mojego życia

Z Agnieszką Radwańską rozmawiała Katarzyna Patalan

Minął już ponad rok od zakończenia pani kariery. Udało się pani złapać oddech?

Muszę przyznać, że ten rok minął mi niezwykle szybko, nawet nie wiem kiedy. (uśmiech) Z pewnością mogę powiedzieć, że trochę wypoczęłam, ale po tylu latach intensywnych treningów i grania na światowym poziomie do pełnej regeneracji jeszcze daleko.

Przez lata tenis był dla pani priorytetem wyznaczającym rytm życia. Brakuje pani gry, intensywnego tempa, adrenaliny towarzyszącej występom na największych światowych turniejach?

Teraz na pewno jest inaczej. Obecnie to ja decyduję o swoim kalendarzu, a nie kalendarz WTA o moim. Mam wiele aktywności, więc czas biegnie mi bardzo szybko. Z tenisem nie rozstałam się przecież definitywnie. Tenis zawsze był i będzie nieodłącznym elementem mojego życia. Przyznaję, że doskwiera mi tęsknota za życiem zawodowej tenisistki, ale rekompensuję ją sobie częstymi wyjazdami na największe turnieje, choć już w roli kibica. Poza tym na największych światowych kortach wciąż gra jeszcze kilka dziewczyn, z którymi się przyjaźnię, więc w dalszym ciągu czuję się częścią tenisowej wspólnoty.

Pani trener – Tomasz Wiktorowski – powiedział kiedyś o pani: „Nie akceptowała błędów. I w życiu prywatnym, i na korcie. To był jej wielki atut, którym wygrała mecze. A z drugiej strony był to problem”. Po zakończeniu kariery ma pani w sobie większą tolerancję na błędy, daje sobie pani większe prawo do ich popełniania?

Sądzę, że te słowa były wypowiedziane nieco na wyrost. (uśmiech) W życiu zawsze starałam się wykonywać swoje obowiązki w sposób solidny i jak najlepszy. Nie ma znaczenia, czy dotyczy to aktywności na korcie, czy poza nim. Zakończenie kariery nie wpłynęło w bezpośredni sposób na moje podejście. Wciąż staram się, by to, co robię, miało jak najwyższą jakość.

Bierze pani jeszcze do ręki rakietę czy uprawia pani inne dyscypliny sportowe?

W dalszym ciągu jestem aktywna. Mam wielką frajdę, gdy gram „dubelka” z Martą Domachowską, Klaudią Janas i Paulą Kanią. Choć na korcie jest naprawdę bardzo intensywnie, mamy przy tym sporo radości. Uprawiam też inne sporty.

Stwierdziła pani kiedyś, że sport uczy dyscypliny i wychowuje. Może pani rozwinąć tę myśl?

Sport uczy konsekwencji, kształtuje charakter – to bez wątpienia. Aby osiągnąć swój cel, trzeba też być cierpliwym. Sam talent to stanowczo za mało, konieczna jest ciężka praca, często okupiona szeregiem wyrzeczeń. Nie powiem nic nowego, gdy stwierdzę, że cechy i postawy wypracowane poprzez uprawianie sportu pomagają odnosić sukcesy, realizować cele także poza sportowym życiem.

Sport, który był pani pasją, zdominował pani życie – czy teraz, będąc „na sportowej emeryturze”, odkryła pani w sobie jakieś nowe hobby?

Przyznaję, że jedną z moich największych pasji jest podróżowanie. Dzięki tenisowi mogłam ją realizować, choć w ograniczonym zakresie. Teraz mam czas, aby bez pośpiechu, bez presji cieszyć się walorami i urokami odwiedzanego miejsca.

W wielu wywiadach podkreślała pani, że przez ciągłe podróże stała się pani specjalistką od oferty hotelowej i dlatego zdecydowała się pani otworzyć w rodzinnym mieście – Krakowie – apartamenty. Rzeczywiście te doświadczenia miały wpływ na wybór branży, w którą pani zainwestowała?

Jako rodowita krakowianka nie miałam problemu z wyborem branży. Ze względu na to, że Kraków jest jednym z najczęściej odwiedzanych miast w Europie, wybór na tego typu inwestycję padł naturalnie.

„Dobrze dobierać najbliższych ludzi – to w zawodowym tenisie jest najważniejsze” – to pani słowa. Można przełożyć je także na biznes?

Uważam, że jest to umiejętność uniwersalna i jak najbardziej przydatna również w biznesie.

Co jest dla pani największym wyzwaniem w prowadzeniu własnego biznesu?

Przede wszystkim mnóstwo czynników zewnętrznych, które pośrednio lub bezpośrednio wpływają na kondycję owego biznesu, a których niekiedy nie da się przewidzieć. W przypadku branży hotelarskiej mam tu na myśli na przykład pogodę czy też sytuację gospodarczą. Te czynniki mają niewątpliwie wpływ na pomyślność interesu.

Ma pani plany dotyczące rozwoju swojego hotelowego biznesu?

Oczywiście, aczkolwiek nie chciałabym o tym szerzej mówić – wiadomo przecież, że konkurencja nie śpi. (uśmiech)

Wielokrotnie podkreślała pani, że chciałaby działać na rzecz popularyzowania tenisa w Polsce. Myślała pani może o jakichś działaniach w tym kierunku?

Zawsze będę wspierać polski tenis. Ostatnio między innymi promowałam moją ukochaną dyscyplinę na Stadionie Narodowym. Z czasem na pewno pojawią się również inne inicjatywy.

Na koniec chciałabym zapytać o pani działalność charytatywną. Oczywiście teraz ma pani więcej czasu, ale na działania charytatywne potrafiła pani znaleźć go także w trakcie kariery zawodowej. Co powoduje, że chce pani pomagać?

W jakie akcje włącza się pani najchętniej? Jestem ambasadorką UNICEF, ponieważ dobro dzieci zawsze leżało mi na sercu. Wiele państw jest objętych konfliktami wojennymi, kryzysową sytuacją gospodarczą, a dzieci stają się ich bezbronnymi ofiarami. Stąd moja obecność w UNICEF. Staram się także wspierać inne fundacje.

Sam talent to stanowczo za mało, konieczna jest ciężka praca.

Agnieszka Radwańska

Pobierz wydanie 12/2019

Zobacz również

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.