Sport nauczył mnie pokory

Z Joanną Mendak pływaczką,wielokrotną medalistką letnich igrzysk paraolimpijskich, mistrzostw świata i Europy rozmawiał Rafał Mikołaj Krasucki

fot. Kamil Brzostowski

Jak to się stało, że to właśnie pływanie zdefiniowało panią jako sportowca na długie lata?

Jak to często w życiu bywa - przypadek. Urodziłam się jako wcześniak z dużą wadą wzroku. Jako mała dziewczynka nie lubiłam zajęć z fizjoterapeutami. Zajęcia na pływalni były alternatywą na wzmocnienie mnie. Mimo początkowego oporu, protestów i płaczu, okazało się, że radzę sobie całkiem nieźle. Z czasem opanowałam cztery style pływania i ciocia Justyna Rogucka zaprowadziła mnie na zajęcia grupy treningowej. Tak zaczęłam prawdziwy trening. Od poniedziałku do piątku zajęcia pod okiem znakomitego szkoleniowca Edwarda Deca, do dziś współpracujemy. To bardzo silna relacja, która w sporcie jest rzadko spotykana. Oczywiście mieliśmy przerwę, ale to był czas kiedy wyjechałam na studia. Wróciłam do swojego rodzinnego miasta z pełnym przekonaniem, że chcę tu żyć, a że sport nadal rządzi moim życiem, wróciłam pod stare skrzydła.

Co złożyło się na pani sukces?

To trudne pytanie. Myślę, że przede wszystkim ciężka praca. Pewna pokora w tym co się robi i trochę szczęścia do ludzi, z którymi się pracuje. Czasami bywa tak, że mamy pomysł, warunki, ale ktoś musi nam dać szansę, musi pojawić się bodziec, który pchnie nas do działania. Z pełną świadomością mogę potwierdzić, że to są składniki mojego sukcesu.

Jak wyglądał trening paraolimpijczyka?

Po pierwsze trening osób niepełnosprawnych nie wymaga większej determinacji, jakby się to pewnie niektórym osobom wydawało. Mamy trochę więcej ograniczeń niż nasi koledzy z Reprezentacji Polski, którzy są pełnosprawni. To jednak nie zmienia faktu, że mój trening wygląda identycznie. Realizuję jednostki treningowe z grupą w pełni sprawnych zawodników. W trakcie studiów trenowałam z wybitnymi zawodnikami Pawłem Korzeniowskim i Sławkiem Kuczko. Różnicy nie widzę, bo pewne elementy treningowe wychodziły mi słabiej, a pewne lepiej. Oczywiście są niepełnosprawności, które wymagają pewnej modyfikacji sprzętowej, albo ilościowej na treningu, ale czy to jest sport osób pełnosprawnych czy niepełnosprawnych, to każdy sukces wymaga olbrzymiej pracy i poświęcenia.

Polska ma wielu wybitnych paraolimpijczyków, o których niewiele mówi się w mediach. Czy nie jest trochę tak, że nie chwalimy się tymi sukcesami?

Jeszcze kilka lat temu rzeczywiście o sporcie paraolimpijskim mówiło się mało, natomiast uważam, że się to poprawia. Mogliśmy oglądać np. transmisje z Rio de Janeiro, jest deklaracja transmisji z Tokio, a dziennikarze coraz częściej dostrzegają najpierw sukces sportowy, a dopiero później niepełnosprawność. Pojawiają się pierwsi sponsorzy nie tylko w związkach, ale też indywidualni, którzy chcą wspierać zawodników. Ciężko mi wytłumaczyć dlaczego się tak dzieje, przecież sport to sport, i chcielibyśmy, aby nasz sukces był dostrzegany i nie był oceniany przez pryzmat naszych ograniczeń. Mam nadzieję, że nie jest to tylko moja opinia.

Ile w pani sukcesie jest hartu ducha, a ile treningu?

Ciężko powiedzieć. Kocham ciężką pracę, nie boję się wyzwań, bardzo lubię ludzi i staram się być otwarta. Sport nauczył mnie pokory. Bardzo dużo pokory. To cenne doświadczenie. Nie uderzyła mi do głowy tzw. „sodówka”. Dzisiaj bez problemu rozmawiam z panem, czy panią Krysią ze sklepu. Zawsze postępuję zgodnie z moimi wartościami, przebojowość wcale nie była mi potrzebna, stąd może moja skromność i uśmiech na twarzy.

Co prócz lekcji pokory dał pani sport zawodowy?

Z pewnością to była niesamowita przygoda. Odwiedziłam i zobaczyłam wiele miejsc, do których pewnie nigdy bym się nie wybrała. Poznałam świetnych, ciekawych ludzi, sportowców i osoby publiczne. Sport dostarczył mi również wiele emocji, które wcześniej nie były w moim zasięgu. To wspaniałe uczucie, gdy słyszysz, że wiwatuje ci 20 tysięcy ludzi na trybunach plus oglądający transmisję w telewizorach, a ty słuchasz polskiego hymnu i dostajesz złoty medal.

Doświadczenia ze sportu nauczyły mnie też radzenia sobie w trudnych sytuacjach. To przekłada się na moją pracę zawodową i dostrzegam olbrzymią wartość tych doświadczeń pracując z moimi pacjentami. Nie jest sukcesem przez coś przebrnąć gładko, tylko osiągnąć cel pokonując trudności, swoje słabości i wygrywać.

A porażki hartowały panią, czy raczej podcinały skrzydła?

Porażki są potrzebne. Byłam w sytuacjach, kiedy zajmowałam czwarte miejsce w ważnych dla mnie zwodach. Znam uczucie, gdy jesteś na fali wznoszącej, osiągasz wyniki i niespodziewanie zdarza się kontuzja. W pierwszym momencie przychodzi złość i poczucie niesprawiedliwości. Jednak potrafiłam sobie z tym wszystkim poradzić. Przede wszystkim analizowałam wszystkie możliwe warianty w danej sytuacji i czasie. Mój trener ciągle mi powtarzał, że liczy się tu i teraz. I to jest świetne panaceum na to, że jeżeli coś w życiu nie wychodzi – trzeba się od tego odciąć, wyciągnąć wnioski i iść dalej. To, że ktoś był lepszy wcale nie oznacza twojej porażki – zrobiłaś co mogłaś, dałaś całą siebie, ale wyszło inaczej niż zakładałaś.

Czy oprócz treningu swojego ciała i kondycji skupiała się też pani na treningu mentalnym?

Dzisiaj coraz więcej mówi się o psychologii sportu, ale w czasie moich największych sukcesów wsparcie trenerów mentalnych nie było jeszcze aż tak popularne. Miałam szczęście, że trafiłam na fantastycznych ludzi wokół siebie, miałam wsparcie ze strony swoich bliskich oraz trenera, który jest profesjonalistą i mądrym człowiekiem. Kiedy trzeba było wspomógł radą, a kiedy trzeba dawał przysłowiowego „kopa w tyłek” i kazał mi się ogarnąć. Przyjęliśmy też zasadę zerojedynkową, czyli totalnej szczerości i w ten sposób zawsze wiedziałam dlaczego coś robimy tak, a nie inaczej. Kiedy chciałam coś zmienić, to trener mnie słuchał. Zaufanie w sportowych relacjach jest podstawą i pomaga osiągać założone cele.

Dzisiaj powoli wygaszam swoją karierę sportową i próbuję złapać ostatnie motywacyjne flow. Jedną nogą jestem już w pracy zawodowej i to właśnie tu dostrzegam to, jak ważna jest psychika i równowaga. Tego też uczą mnie moi pacjenci i przyznaję, że swoje obecne zainteresowania przekierowałam na psychosomatykę, na pracę z ciałem, emocjami i odkrawanie tego, że stanowimy jeden organizm. Należy dbać o kondycję zarówno fizyczną, jak i psychiczną.

Podczas ścigania się na torze co było dla pani ważniejsze: rywalizacja z zawodnikami, czy ze swoimi słabościami?

Myślę, że na równi. Walka ze swoimi słabościami jest priorytetem żeby przetrwać tyle lat na wysokim poziomie sportowym. Ta wytrzymałość kształtuje zawodnika. Z drugiej strony są jeszcze oczekiwania z zewnątrz, że będąc zawodniczką olimpijską ciągle będę w strefie medalowej. Te wyzwania się ze sobą przeplatały, przenikały w ciągu całej kariery sportowej i uważam, że nie da się tego wyodrębnić.

Wspominała pani o tym, że razem z trenerem przyjęliście zasadę zerojedynkową. To upraszcza podejmowanie decyzji, ale czy ułatwiało też osiąganie wyznaczonych celów?

Kiedy jestem pytana o to, co było moim największym sukcesem, podkreślam, że nie były to te pojedyncze medale tylko czas, który poświęciłam na to wszystko. Te kilkanaście lat w sporcie ukształtowały mnie w dojrzałości zawodniczej i pozwoliły mi osiągać pojedyncze cele. Jeżeli miałabym powiedzieć co było ważniejsze, czy droga, którą przeszłam, czy sukcesy, to zdecydowanie powiem, że droga jaką przebyłam.

Który z pani sukcesów smakował najbardziej?

Każdy. Oczywiście to było w innym punkcie kariery, w innym momencie mojego życia. Powiem inaczej, że najtrudniej jest zdobyć ten pierwszy medal. Oczywiście ktoś powie, że trudno jest potem ten medal obronić. Jednakże do każdego podchodziłam inaczej, miałam różne motywacje, moje ciało inaczej reagowało na zmęczenie, więc każdy sukces smakował mi tak samo.

Wspominała pani o schyłku swojej kariery, czyli pływalnia już tylko rekreacyjnie?

Nie do końca. Choć im bardziej oczyściłam swoją głowę i skierowałam uwagę na sfery pozasportowe, tym bardziej zaczęło mnie to cieszyć. Faktycznie zmniejszyła się moja obecność na treningach, ale całym sercem jestem nadal na pływalni. Jednocześnie spełniam wszystkie wymogi, aby wziąć udział w Igrzyskach Paraolimpijskich w Tokio i teraz to jest cel, do którego dążę. To byłoby świetnie podsumowanie mojej kariery. A czy to się uda? Zobaczymy.

Czy czasem się pani tak po prostu nie chciało iść na trening?

Tak ogólnie to nie.

A co pani robi, by chciało się chcieć?

Myślę, że jak każdy, także ja mam lepsze i gorsze momenty w życiu. Przykładem może być ostatni trudny okres społecznego lockdownu, który spędziłam na wyciszeniu się i skupieniu na sobie. W sumie potrzebowałam takiego spowolnienia, bo ostatnie lata to podróże, życie na walizkach.

Czy pani obecne praca zawodowa związana jest z pływaniem?
Poniekąd tak. Prowadzę zajęcia z grupą dzieci z niepełnosprawnościami i jest to element terapii wspomagający maluchy w walce z ich ograniczeniami.

Czy sport zmienia człowieka?

Sport kształtuje człowieka. Czy zmienia? Nie wiem. Uważam, że pieniądze, czy choroba bardziej zmieniają człowieka. Sport kształtuje dobre cechy w człowieku, jest tym pozytywnym aspektem życia. Jest wiele dobroczynnych korzyści płynących z uprawiania sportu, i nie mam na myśli tylko kondycji fizycznej, ale także kondycję psychiczną.

Czy trudności na jakie pani napotkała podczas swojej kariery zmieniły panią?

Tak jak wspominałam wcześniej miałam wokół siebie wspaniałych ludzi, a to co dobrego dostałam od nich, próbuję teraz oddać pracując z młodymi ludźmi. Bo to teraz oni zbierają doświadczenia sportowe i często pytają o radę. Wtedy powtarzam, że warto być konsekwentnym. Czasami coś nie wyjdzie nam dwa razy, ale za trzecim się uda. Więc warto nie odpuszczać po pierwszej porażce. Dawać zawsze z siebie 100 proc. możliwości. I należy pamiętać o pokorze, bez niej łatwiej o kontuzję i zgubienie właściwej drogi.

Nadal daje z siebie 100 proc. mając nadzieję, że ta moja energia wędruje do tych, z którymi współpracuję. Być może to przenosi się gdzieś dalej i jeżeli tak jest, to daje mi to niezwykłą satysfakcję. Staram się przekazywać same dobre rzeczy, bo po co dawać lub brać to, co nie jest fajne.

Czy fizjoterapia to pani plan na pracę zawodową po definitywnym zakończeniu kariery?

Nie do końca. Jestem też instruktorką pływania, udzielam się w Polskim Związku Sportu Niepełnosprawnych „Start", gdzie jestem członkiem Rady Zawodniczej, staram się brać udział w różnych spotkaniach edukacyjnych. Chciałabym, żeby moja historia, to co osiągnęłam, inspirowało innych do działania. Na tych spotkaniach edukacyjnych opowiadam nie tylko o sobie, ale o różnych dyscyplinach paraolimpijskich, bo nie każdy musi być pływakiem. Pokazuję, że nasze ograniczenia nie czynią nas gorszymi ludźmi. To, że inaczej wyglądamy, że wolniej wykonujemy pewne rzeczy, nie może nam odebrać możliwości uprawiania sportu, czy odnoszenia sukcesów. Tymi spotkaniami chciałabym przełamywać pewne stereotypy i tabu wokół tematu niepełnosprawności. Wiele osób pyta mnie, a jakie ty masz w ogóle ograniczenia? I odpowiadam, że mam dużą wadę wzroku, nie widzę na jedno oko, na drugie z odległości jednego metra i funkcjonuje dość instynktownie. I znów słyszę, ale przecież tego po tobie nie widać. A no nie widać, bo tak zostałam wychowana, taki mam charakter, że się nad tym nie umartwiam, a na mojej twarzy często widać uśmiech. Oczywiście czasami się denerwuję, że nie mogę prowadzić samochodu, że nie mogę przeczytać ulotki. Jednak ostatecznie znajduję wyjście np.: robię zdjęcie etykiecie i powiększam w telefonie. Daję sobie radę. I dlatego uważam, że trzeba skupiać się na swoich mocnych stronach, a nie na słabościach i dysfunkcjach, bo te można pokonywać.

Staram się w swoim życiu dostrzegać dobre rzeczy, bo dobro przyciąga dobro, a skupianie się na negatywnych sprawach według mnie nie ma żadnego sensu.

Dziękuję za rozmowę.

Staram się w swoim życiu dostrzegać dobre rzeczy, bo dobro przyciąga dobro.

Joanna Mendak

Pobierz wydanie 09/2020

Zobacz również

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.