HR-owe wakacje, czyli luz-blues i zdziwko!

Choć tytuł mało poważny, to mechanizmy jednak tak. Często przed urlopem obiecujemy sobie wyostrzenie ciała i umysłu. Poczytamy i pobiegamy! Nadrobimy i zrzucimy. Tymczasem – jeśli nasze plany się powiodą – raczej módlmy się, by straty były małe. Z gwałtownego spięcia się zysków nie będzie.

Wiedzeni wyrzutami sumienia często chcemy w dwa tygodnie nadgonić cały rok. Przeczytać zaległe książki (czasem te spod choinki!), obejrzeć odłożone filmy. Będę miał czas, więc pobiegam, popływam, pogram i jeszcze wieczorkiem relaksacyjnie rowerek! Wrócę do formy! Realia są brutalne. Jeśli nie wysiądzie ci serce, ścięgna, kolano lub cokolwiek innego – będziesz szczęściarzem. Znacznie więcej dla twojego zdrowia znaczy powrót z pracy na piechotę, tak ze dwa razy w tygodniu. Znalezienie dwóch godzin w tygodniu na dobry film niż fantazje o nadganianiu. Nie bądź dzieckiem! A może… jednak bądź?! TAK! Bądź w wakacje dzieckiem. Zastosuj trzy najprostsze mechanizmy znane z dzieciństwa. Jeśli nie pamiętasz, popatrz na własne dziecko. (1) Wrzuć na luz, poluzuj szeleczki. Masz wakacje, zrób sobie Dzień Dziecka, nic nie musisz! (2) Poczuj bluesa, pobaw się, uśmiechnij, uciesz z drobnych rzeczy tu i teraz. (3) Dziw się często, pytaj jak dziecko, interesuj się drobiazgami. Pytanie: „dlaczego to tak działa/wygląda” to najprostszy sposób szukania inspiracji. I jeszcze jedno, rzecz o wakacjach, więc będzie dużo o dzieciach. Ale jeśli bardzo chcesz, to każde słowo „dzieci” możesz, szefie, zamienić na „pracownicy”. Przekaz pozostanie bez zmian.

Po pierwsze − wrzuć na luz. (1) Zacznijmy wakacyjny trening od lotniska. Nie ustawiaj się w kolejce do bramki pół godziny przed odlotem. Poczytaj, wypij kawę, pobaw się z dzieckiem. Masz numer miejsca? Przecież nikt ci go nie zajmie… Wylądowałeś? Posiedź spokojnie, nie zrywaj się. Zanim wypakują bagaże, upłynie 20 minut, zdążysz. (2) Uff, w końcu hotel! Ale… cholera, pokój będzie o 14.00. Spoko, w końcu jesteś mistrzem ogarniania. 10 euro i będzie na 13.00! A jak postoisz trochę nad recepcją, to nawet na 12.30? NIE! Wrzuć na luz, zostaw bagaże, idź na basen, pokaż dzieciom hotel, zobacz, co w nim ciekawego. Nie wpajaj im nerwowości, raczej ucz spokoju. Pewnie, że wygodniej byłoby odpocząć chwilę już w pokoju. Na leżaku przy basenie może trochę mniej wygodnie, ale… Popatrz, twoje dzieci już wskoczyły do wody. Może to one mają rację? LUZ!

Po drugie − poczuj bluesa. Baw się i uśmiechaj najczęściej, jak możesz. Nawet częściej. To kolejna cecha dzieci. Te małe śmieją się kilkaset razy dziennie. My tylko 20−30 razy. Jak ktoś/coś nas rozśmieszy. Inaczej nie, bo tak bez powodu to głupio. Podobnie z powiedzeniem „cześć” czy „hello” obcej osobie. Są kraje, w których to normalne. I jest Polska. Co jakiś czas mam zamówienia na szkolenia z savoir- -vivre’u. Bo ludzie w firmie jakoś tak mają kłopot z powiedzeniem „dzień dobry”, „dziękuję”. A rzecz nie w umieniu, bo to każdy potrafi. Rzecz w podejściu, w przekonaniu, że to ma sens. Krok pierwszy: bądź miły dla ludzi. (1) Winda! Zawsze „dzień dobry”, zawsze uśmiech. (2) Śniadanie – przepuść, ustąp, uśmiechnij się. Kawy wystarczy dla wszystkich. BTW – pierwszego dnia zjednaj sobie kelnerów, przywitaj się, podziękuj, doceń. Zobaczą w tobie miłego człowieka, będzie ci potem z tym bardzo wygodnie. BTW 2 – kelnerzy to najczęściej bardzo inteligentni młodzi ludzie, studenci. Potrafią docenić sympatycznych gości, bądź więc fajnym gościem. (3) Przykłady, jak czuć bluesa, mogę mnożyć, ale chyba czujecie, o co tu chodzi. I jeszcze jedno. Ja wiem. Każde miejsce ma swoje wady. Twoje HR-owe oko pewnie je wychwyci w ciągu pierwszych 24 godzin. Odpuść. Nie jesteś w pracy, nie organizuj bliskim hotelu/restauracji/wycieczki. Nie myśl, jakie procedury można tu wprowadzić. Luz-blues!

Po trzecie − dziw się tak często, jak się tylko da. Pytaj jak dziecko, interesuj się drobiazgami; pytanie „dlaczego” ma dużą wartość. O ile nie zadajesz go z intonacją sadystycznego szefa – no ale dlaczego?! Tylko tak jak dziecko – dlaczego to jest takie? Dlaczego ten pan, ta pani… I tak dalej. To znakomita szkoła szukania inspiracji, poznania innej kultury czy ludzi. By przywieźć z wakacji sensowne inspiracje, potrzebujesz dwóch wskazówek. (1) Nie oceniaj, nie jesteś w pracy, otaczający cię ludzie to nie są twoi podwładni. Dziw się, znajdź racjonalny powód. Albo nieracjonalny. Zrozum, zamiast oceniać. (2) Nie oburzaj się (pamiętasz – luz-blues), nie twórz rozwiązań, nie usprawniaj, nie planuj efektywnych procedur. Nie jesteś tam dyrektorem. Raczej pomyśl, czego uczy cię ta sytuacja, co z tego możesz wyciągnąć dla siebie już po powrocie.

I jeszcze jedno, nasi najbliżsi. W ciągu roku to koleżanki, koledzy z pracy. Spędzasz z nimi 8−9 godzin dziennie. Z własnym mężem, żoną, dziećmi tylko 3−4. Na wakacjach będzie to 15−16 godzin, czyli 4−5 razy więcej. Codziennie trzy posiłki etc. To wyzwanie, bo wiele zachowań widać teraz znacznie wyraźniej. A jednak – nie oceniaj, nie feedbackuj, nie koryguj. To są WA-KA-CJE! Wracajcie z wakacji jak dzieci z dawnych kolonii − bardziej wyluzowani, uśmiechnięci i zainspirowani. I bliżsi sobie!

Marek Skała
MEGALIT Instytut Szkoleń właściciel/trener
marek.skala@megalit.pl

Najważniejsze w moich opowieściach są relacje między ludźmi!

Tomek Michniewicz

Pobierz wydanie 10/2019

Zobacz również

Forum Ekonomiczne w Krynicy, w sportowo-HR-owym świetle

Miało być tylko o Forum, ale wydarzenia sportowe września miały tak mocno HR-owy wydźwięk, że od nich zacznę. O HR w Krynicy będzie nieco dalej.

Powakacyjny HR – inspiracje? Decyzje?

Przed wakacjami prosiłem, by poczuć się jak dziecko. Dziwić się, wrzucić na luz, częściej uśmiechać i szukać inspiracji. Jak poszło? Co przywieźliśmy z urlopu? Pomysły? Decyzje? A może tylko odrobinę wspomnień, spokoju i radości? Zaraz, zaraz... Dlaczego „tylko”?! Może to właśnie posłuży ci najlepiej?

Kadry 2019 po... szwajcarsku!

Majowe Kadry poświecone były Wartościom. Podobnie było z majówką. Każdy z nas poświęcił je jakimś Wartościom - rodzinnym, przyjacielskim, poznawczym. Proponuję połączenie tych zdarzeń w sposób przewrotny, acz... chyba sensowny.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.