Czy logika jeszcze żyje?

Leszek Wójtowicz, bard i duch dobry Piwnicy pod Baranami, napisał kiedyś na FB, że głupotę należy wskazywać i piętnować. Inaczej się rozprzestrzeni.

Rzecz dotyczyła tekstu jakiegoś idioty (to najłagodniejsze z określeń szacownych w sumie dyskutantów), który wychwalał przewagę katolika Stocha nad mdłym luteraninem

Małyszem. Próbowałem go bronić, pisząc, że podobno luteranie mają na progu 1,2 km/h mniej niż katolicy, ale nikt mi nie uwierzył. Jedni uważali, że takie teksty powinno się omijać, by ich podłości nie nagłaśniać. Leszek uważał inaczej. Trzeba pokazywać, trzeba tępić. Poważnie mówiąc, ja sam uważam podobnie. Tymczasem jednak doniesienia z frontu badań nad mózgiem i naszą psychiką nie są dobre.

Choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, większość naszych racjonalnych decyzji zapada nieświadomie, automatycznie i emocjonalne. Proces świadomy dotyczy bardziej uzasadnienia, doboru argumentów do decyzji już podjętej niż samej analizy czy syntezy. Poniżej przykłady.

Zbojkotujmy Igrzyska. Tego samego dnia, a był to piątek, 21 lutego, dwa dni przed końcem Igrzysk w Soczi, kolejni specjalisto-eksperci namawiali polskich sportowców do demonstracyjnego powrotu z Soczi. Z powodu sytuacji w Kijowie. Rozpętały się na forach dyskusje. Kiedy jednak wróciłem do pierwszego z artykułów, okazało się, że autor bredzi: nie powinniśmy siedzieć w Soczi, kiedy nasi braciaUkraińcy giną. Kilka godzin później Ukrainki zdobyły

złoto w sztafecie biatlonowej. Autor bredził w całym tekście: nie będzie to bardzo wielka ofiara, bo większość z tego,co mieliśmy na olimpiadzie do zdobycia, i tak już zdobyliśmy.

Przypomnijmy – w piątek i sobotę mieliśmy jeszcze cztery szanse medalowe i startowało blisko 30 Polaków, połowa naszej reprezentacji. Ostatniego dnia zdobyliśmy srebrny i brązowy medal w panczenach. Jak łatwo i z jak buńczuczną pychą autor potrafi dyktować kilkudziesięciu ludziom, co mają robić ze swoim życiem. Dokładnie jak komuniści wycofujący polskich sportowców z olimpiady w 1984 r. w USA. Ale chęć „zamanifestowania”, cudzymi decyzjami, była w narodzie wielka.

Płaczemy nad Mariusem. Ściślej nad dwuletnią żyrafą, którą w kopenhaskim ZOO zastrzelono, poćwiartowano i zaserwowano kopenhaskim lwom na obiad. Na oczach dzieci! Co gorsza, inne ogrody, nawet ponoć jakiś polski, chciały zabrać Mariusa do siebie! Szok? Tak! Oburzenie? Tak! No więc po kolei, choć rzecz będzie trudna i pewnie większość czytelników pozostanie przy oburzeniu. Jeden z polskich szefów ZOO powiedział, że on sam darowałby Mariusowi życie, ale miałby nadzieję, że inni się nie zgodzą i zrobią, co trzeba. Znowu zaskoczenie? ZOO ma dwa cele – dbać o gatunki zagrożone i edukować. Marius niestety był dzieckiem kazirodczym, z niebezpiecznym kodem DNA. Dla dbałości o całą populację żyraf siatkowych w ogrodach zoologicznych eliminacja Mariusa była trudna, bolesna, ale konieczna. Celem ZOO jest edukacja. Tymczasem wolimy myśleć, że w rzeczywistości jest jak w „Madagaskarze”. Koledzy Alexa bawią się z kolegami Marty’ego w berka. I przejmują zdrowiem Melmana. W kopenhaskim ZOO pokazano to (chętnym rodzicom z dziećmi) naprawdę. Mariusa poćwiartowano i dano lwom. Zazwyczaj lwy żywią się mięsem. Po prostu. Trudno

wymagać, by ZOO zorganizowało Mariusowi pogrzeb i gdzieś (gdzie?) go zakopało. Mogliby oddać go firmie utylizacyjnej, która zrobiłaby… No właśnie? A jednak nasze emocje są po stronie Mariusa, zwyczajnie nam żal sympatycznej żyrafy. Logika mówi nam, że lwy muszą

jeść małe zeberki i żyrafki. Inaczej małe lwiątka nie przeżyją. Emocje mówią, że one wszystkie takie śliczne. Jednym z celów istnienia ZOO jest edukacja.

Przypadek „Sędzia Webb”. Ten sam, który na Euro 2008 podyktował rzut karny dla Austrii w ostatniej minucie meczu. Zamiast zwycięstwa Polacy tylko zremisowali. Oburzali się i prezydent, i premier. Cała sportowa Polska dyszała zemstą. Tymczasem… Tylko ten karny dla Austrii przedłużał nasze szanse na awans! Gdybyśmy wygrali z Austrią, nasze odpadnięcie było pewne na 99 proc. Remis paradoksalnie zwiększał nasze szanse. A teraz – kto jeszcze się na tę głupotę nie wścieka, ręka do góry! Tak działa ludzka psychika, wręcz odmawia spokojnego przeczytania czegoś, co uważamy za totalną bzdurę. A fakty? No cóż… Gdybyśmy wygrali z Austrią, oni odpadają i nie mają już o co grać. Awansują na 99 proc. Niemcy, którzy zagrają ostatni mecz właśnie z Austrią. My, grając słabo, zagramy z najmocniejszymi Chorwatami, którzy wygrali wszystkie mecze. Ale o coś, bo Chorwaci muszą z nami przynajmniej zremisować. My musimy wygrać, choć szanse mizerne. Tak byłoby po naszym zwycięstwie z Austrią 1–0. Jednak ten szczęśliwy karny i remis spowodowały, że Chorwacja już awansowała. Wystawi przeciw nam rezerwowych. Nasze szanse rosną. W drugim meczu Austria nie odpuści Niemcom, ma jeszcze szanse na awans. Polskie szanse rosną jeszcze bardziej. W efekcie – sędzia Webb powinien dostać jakiś polski medal za przedłużenie naszych nadziei. Gdybyśmy myśleli logicznie. BTW – mecz z rezerwami Chorwacji i tak przegraliśmy, ale to już inna bajka.

Te trzy przypadki pokazują, jak trudno myśleć logicznie, jak łatwo emocje biorą gorę. Ale starać się jednak trzeba. Bo inaczej głupota zwycięży.

Marek Skała
MEGALIT Instytut Szkoleń właściciel/trener

Zawsze mówiłam, że możesz wszystko, tylko przestań się bać.

Agnieszka Rylik

Pobierz wydanie 07-08/2019

Zobacz również

HR-owe wakacje, czyli luz-blues i zdziwko!

Choć tytuł mało poważny, to mechanizmy jednak tak. Często przed urlopem obiecujemy sobie wyostrzenie ciała i umysłu. Poczytamy i pobiegamy! Nadrobimy i zrzucimy. Tymczasem – jeśli nasze plany się powiodą – raczej módlmy się, by straty były małe. Z gwałtownego spięcia się zysków nie będzie.

Kadry 2019 po... szwajcarsku!

Majowe Kadry poświecone były Wartościom. Podobnie było z majówką. Każdy z nas poświęcił je jakimś Wartościom - rodzinnym, przyjacielskim, poznawczym. Proponuję połączenie tych zdarzeń w sposób przewrotny, acz... chyba sensowny.

Witaj, maj! HR-owy maj?

Maj dla HR-u to oczywiście Kadry. Ale też problem z długim weekendem. Mordor swobodnie to ogarnął, ale dla produkcji początek maja to zawsze wyzwanie logistyczne. Dla części z nas początek maja to także czas świąt. Święto Pracy, jeśli jest pozbawione znaczeń politycznych, powinno być HR-owi bliskie. Potem patriotycznie – Dzień Flagi, Konstytucja. Może zapytam zaskakująco, ale czy patriotyzm może nas, HR-owców, inspirować?

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.