Bartoszewski Walkiewicza – rzecz o guru

Pełna Moc Jacka Walkiewicza przyciągnęła do EXPO XXI ponad 1200 osób. Zdarzenie w Polsce niespotykane. Goście, których Jacek zaprosił na scenę, znamienici, ale jednak – przy całym szacunku należnym gościom – ludzie przyszli posłuchać Walkiewicza. W ciągu roku stał się guru. Ciekawe, jak zostać guru, jak to się robi, dlaczego ludzie wierzą komuś? A komuś jednak nie.

Sprawa z guru nie jest prosta. Nie wystarczy mieć coś do powiedzenia, osobowość, charyzmatycznie mówić. Jak głosi stara prawda – „żeby był nauczyciel, muszą być uczniowie”. Jacek ich ma, a guru stał się jakby trochę przypadkiem, bez jakiejś presji, bez, jak mówią w telewizji, „parcia na szkło”. Przyszło samo? Niekoniecznie. Jacek jest szczery. Ma wiedzę, bo jest psychologiem. Opiera się na własnych doświadczeniach, ale chętnie sięga do przeżyć innych ludzi. Dzieli się. Także własnym życiem. Także porażkami – nazywanymi przez niego doświadczaniem. Doświadczasz bólu pleców, doświadczasz, jak to jest zostać oszukanym. Bywa skrajnie autoironiczny. Tyle o przyczynach zjawiska Walkiewicz, choć to tylko moja wizja, pełna prawda może być inna. Pewnie każdy, kto go ceni, ma własny powód do uznania go za guru. A o byciu guru ma być ten tekst. To czym Jacek zaskoczył mnie najbardziej w czasie Pełnej Mocy, to przypadek z Bartoszewskim. Mam w nim drobny udział. Otóż kilka razy słyszałem, że Walkiewicz, nie chcąc rano wstać, powtarza sobie: Wstawaj, leniu, profesor Bartoszewski już wstał! Kiedyś powiedziałem o tym profesorowi, a on się przyznał: Oj, to niedobrze, bo ja lubię sobie rano pospać; może niech pan koledze tego nie mówi? Oczywiście, że powiedziałem.

Tu pojawia się kilka ważnych aspektów bycia guru. Po pierwsze – Walkiewicz nadal motywuje się rano aktywnością Bartoszewskiego, bez względu na to, o której jego guru rzeczywiście wstaje. Po drugie – ja sam, choć bardzo cenię profesora Bartoszewskiego, najzwyczajniej o tej rozmowie zapomniałem. To daje nam kilka wskazówek w sprawie guru: nie ma znaczenia, czy sentencja/zdarzenie jest wielkie, czy nawet prawdziwe, ważne, jaki skutek wywiera na nas. Ważny jest grunt, na który zdarzenie to pada, czyli my sami – na Jacku ta aktywność Bartoszewskiego zrobiła ogromne wrażenie, na mnie wpłynęła inaczej. I ważny jest moment naszego życia – to samo proste zdanie może wywrzeć ogromny wpływ (jestem berlińczykiem, miałem sen) albo zostać niezauważone. Jak więc w rzeczywistości jest z guru? I kto nim jest? Samo określenie guru jest nie do końca precyzyjne. Jest bowiem w nim i element autorytetu, i element wzoru do naśladowania. Hinduizm traktuje go jako „prowadzącego z ciemności do światła”. Guru to ktoś, kto miał na nas jakiś wpływ; spowodował, że zmieniliśmy nasze postępowanie, ruszyliśmy do przodu, odnosimy sukcesy zawodowe lub prywatne, jesteśmy inni niż kiedyś. Lepsi.

Guru topowi to tacy, którzy sprzedają miliony książek, są znani na całym świecie. Jack Trout (marketing), Ken Blanchard (techniki zarządzania) czy Stephen R. Covey (rozwój osobisty) z charyzmatycznych wystąpień uczynili niezwykle intratny zawód. Intratny także dla słuchaczy. Bo choć spotkanie z nimi kosztuje minimum 1000 dolarów, to skłania wielu menedżerów do zmian.

Guru klasyczni to najczęściej twórcy teorii i profesorowie uczelni amerykańskich, tacy jak Peter Drucker (zarządzanie) czy Robert Cialdini (wywieranie wpływu na ludzi).

Własny szef jako guru to zjawisko dosyć częste. Takimi guru zostają zazwyczaj charyzmatyczni szefowie, trenerzy, dowódcy. Oni przynoszą ze sobą nowatorskie podejście do biznesu, czasem z odległych dziedzin. Jak Jack Welch czy Lee Iacocca, którzy ratowali największe firmy świata przed upadkiem. Są znani na całym świecie.

Guru metaforyczny zostaje nam zazwyczaj na całe życie. Anegdota lub metafora ułatwia akceptację zawartych w niej treści. Historie z życia Napoleona, Sztuka wojny Sun Tzu czy opowieści mnichów azjatyckich pełnią tą samą funkcję. Jedno zdanie/przypowieść uruchamia proces i pozwala podtrzymywać jego realizację. Dla chrześcijan taką rolę odgrywa Biblia, w świecie muzułmańskim Koran. Istnieją dwojakie oczekiwania wobec guru. Jednym są w miarę całościowe koncepcje, idee nadające się do ogarnięcia całości życia zawodowego, drugim ów tajemniczy impuls, inspiracja. W „Siedmiu nawykach skutecznego działania” Stephena Coveya nie ma szczególnych nowości, jednak jego książki sprzedały się w kilkunastu milionach egzemplarzy. Podobnie z Robertem Cialdinim – jego idea sześciu narzędzi wywierania wpływu nie jest sensacyjna, jest jednak kompleksowa. A impuls? Czasem ktoś mówi, że z całego dnia zapamiętał jedno zdanie, które nim wstrząsnęło i zmieniło jego życie. To oczywiście nieprawda, to nie guru, nie jedno jego zdanie – to sam słuchacz był już gotów do zmiany. Osoby siedzące obok niego nawet tego „cudownego zdania” nie zauważyły. Powtórzymy starą prawdę o guru: nauczyciel rodzi się tylko wtedy, kiedy jest uczeń. Guru działa, ale tylko na tych, którzy szukają. Szukajcie, a znajdziecie?

Marek Skała
Megalit Instytut Szkoleń
Właściciel/Trener

Zawsze mówiłam, że możesz wszystko, tylko przestań się bać.

Agnieszka Rylik

Pobierz wydanie 07-08/2019

Zobacz również

HR-owe wakacje, czyli luz-blues i zdziwko!

Choć tytuł mało poważny, to mechanizmy jednak tak. Często przed urlopem obiecujemy sobie wyostrzenie ciała i umysłu. Poczytamy i pobiegamy! Nadrobimy i zrzucimy. Tymczasem – jeśli nasze plany się powiodą – raczej módlmy się, by straty były małe. Z gwałtownego spięcia się zysków nie będzie.

Kadry 2019 po... szwajcarsku!

Majowe Kadry poświecone były Wartościom. Podobnie było z majówką. Każdy z nas poświęcił je jakimś Wartościom - rodzinnym, przyjacielskim, poznawczym. Proponuję połączenie tych zdarzeń w sposób przewrotny, acz... chyba sensowny.

Witaj, maj! HR-owy maj?

Maj dla HR-u to oczywiście Kadry. Ale też problem z długim weekendem. Mordor swobodnie to ogarnął, ale dla produkcji początek maja to zawsze wyzwanie logistyczne. Dla części z nas początek maja to także czas świąt. Święto Pracy, jeśli jest pozbawione znaczeń politycznych, powinno być HR-owi bliskie. Potem patriotycznie – Dzień Flagi, Konstytucja. Może zapytam zaskakująco, ale czy patriotyzm może nas, HR-owców, inspirować?

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.