Szef jako coach...?

W ciągu ostatnich lat w przestrzeni biznesowej oraz pozabiznesowej można zaobserwować duże zainteresowanie coachingiem – jako metodą pracy z daną osobą (klientem), czy też grupą osób, polegającą na wydobywaniu z klienta jego mocnych cech, co z kolei ma służyć osiągnięciu wybranego celu.

fot. istockphoto

Nadrzędną zasadą coachingu jest praca klienta oraz samodzielne podejmowanie przez niego decyzji. W coachingu biznesowym często  zdarza się jednak, że to organizacja wyznacza cel, tworząc jednocześnie  relację trójstronną firma/przełożony/podwładny.

W wielu firmach można  zaobserwować tendencje przeprowadzania coachingu przez menedżera/szefa/przełożonego. Zaletą takiego rozwiązania jest: znajomość problemów danego działu, znajomość specyfiki zasobów ludzkich oraz relatywnie mniejsze koszty w porównaniu z zatrudnieniem coacha z zewnątrz lub zleceniem pakietu caochingu specjalistycznej firmie – gdzie bardzo często kilku specjalistów może pracować z kilkoma osobami równocześnie.

Prowadzenie sesji coachingowych przez menedżera ma niewątpliwie tę zaletę, iż menedżer doskonale wie, nad jakim celem konkretnie pracuje wraz z osobą zainteresowaną, zna realia firmy oraz pozycję danego pracownika w firmie. W praktyce jednak często menedżerowie nie czują się dobrze w roli coacha. Mają  obawy, że jeśli przyjmą rolę coacha, nie zdołają osiągnąć celów biznesowych  lub też wykazują niechęć do programów treningowych – do ich formalnej struktury.

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów!

Zaloguj się, załóż konto, zamów bezpłatną prenumeratę
i miej dostęp do wszystkich materiałów na www.miesiecznik-benefit.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się!


Co otrzymasz będąc naszym czytelnikiem?

  • Bezpłatny dostęp do wszystkich materiałów publikowanych na łamach Miesięcznika „Benefit”
  • Bezpłatny dostęp do wszystkich archiwalnych wydań

Dowiedz się więcej o prenumeracie

Monika Brzezińska-Szetela
asystentka i konsultantka, uczestniczka Akademii Przywództwa w WSB w Toruniu
mbszetela@wp.pl

Ważne w naszym życiu jest to, żebyśmy byli w miarę szczęśliwi albo przynajmniej nie nieszczęśliwi.

Andrzej Poniedzielski

Pobierz wydanie 11/2019

Zobacz również

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.