Łowić ryby tam, gdzie one są. Pięć wniosków o social media

Często spotykam się z opinią uczestników warsztatów Employer Branding, że social media są przereklamowane, służą jedynie przesadnemu „uzewnętrznianiu się” i nie wspierają procesów rekrutacji. Czasem jednak, i jest takich sytuacji coraz więcej, pojawiają się takie argumenty, które wskazują na pozytywny wpływ takich narzędzi na pokazanie prawdziwego oblicza firmy, jej wartości, kultury organizacyjnej i pracowników. Chyba nikt nie będzie zaskoczony, jeśli zdradzę, że ta różnica zdań dotyczy głównie Facebooka.

Zupełnie inaczej jest w przypadku GoldenLine czy LinkedIn. Serwisy do budowania i rozwijania kontaktów zawodowych są oceniane bardzo dobrze tak z perspektywy rekrutacji, jak i budowania wizerunku pracodawcy. Uczestnicy podkreślają, że oferują one dużo więcej narzędzi do poszukiwania kandydatów, przyglądania się ich aktywności, a to wszystko w kontekście zawodowym, którego obie strony (pracodawca i pracownik) są cały czas świadome. W tym pozornie idealnym obrazie jest jednak jedno „ale” – wszystko to bywa bardzo formalne i przez wiele firm „uładzone”.


Jednoznacznego „werdyktu” w powyższej sprawie na pewno nie ma. Można się długo sprzeczać, patrząc na social media z perspektywy własnych doświadczeń i potrzeb. Są one przecież całkowicie różne w gronie specjalistów z różnych organizacji i nie można powiedzieć, że coś jest „lepsze”, a coś „gorsze”. Jednak można pójść o krok dalej i wielość słyszanych zewsząd opinii przekuć w coś konstruktywnego. Oznaczają one bowiem nic innego jak różnorodność preferencji kandydatów, ich możliwości i oczekiwań w komunikowaniu się z pracodawcą. Im większa różnica zdań (zwłaszcza między przedstawicielami różnych pokoleń), tym więcej inspiracji do wykorzystania.

A tak zdobytą wiedzę warto zastosować w budowaniu strategii social media, a zwłaszcza w jej pierwszym etapie, jakim jest analiza grup docelowych, rynku pracy, trendów i działań konkurencji. Stąd blisko już do najważniejszego w tym artykule pierwszego wniosku: bez znajomości grupy odbiorczej na pewno nie opłaca się zaczynać żadnych działań, bo może się później okazać, że będą one całkowicie nietrafione i nieefektywne.


Główną zasadą rozpoczynania aktywności w social media jest „założenie na haczyk tego, co lubi ryba, a nie rybak”. Metafora wędkarska pomaga zrozumieć, że aby zainteresować kandydatów organizacją, należy:
– być obecnym online tam, gdzie są kandydaci,
– mówić językiem, którym oni sami się komunikują,
– opowiadać o sprawach dla nich ważnych,
– zrezygnować z wyłącznego „nadawania informacji” na rzecz tworzenia ich przez wszystkich zainteresowanych.


Z tego z kolei wynika już drugi wniosek, że lepiej zdecydować się na taki kanał komunikacji, w którym jest szansa spotkać grupę docelową, niż na taki, który po prostu jest „modny”. Trafność wyboru gwarantuje wiedza o kandydatach (patrz: wniosek nr 1), a także znajomość zasad, jakimi rządzą się dane narzędzia.


Wydawać się może, że social media realizują nowe potrzeby społeczne. Otóż nic bardziej mylnego. Wystarczy przypomnieć sobie czasy, gdy Internet nie był jeszcze tak popularny jak dzisiaj: spotkania wśród przyjaciół, komentowanie zdjęć i ostatnich wydarzeń czy wzajemne polecanie sobie miejsc, które warto odwiedzić. W ten sposób poszukiwaliśmy podobnych do siebie osób, które interesują się tym samym i wyznają podobne zasady.


Tak wtedy, jak i we współczesnym świecie sprawdzała się zasada podobieństwa. Mówi ona, że zwykle lubimy ludzi, którzy są do nas podobni i takich też szukamy wokół siebie. Stąd blisko już do trzeciego wniosku: pracodawca, pokazując swoją „ludzką twarz”, może tylko zyskać. Ma szansę pozyskać uwagę osób, na których powinno mu najbardziej zależeć – takich, które wpiszą się w jego kulturę organizacyjną.


Warto zatem postawić na dotarcie do węższej grupy odbiorców, z którymi jest szansa nawiązać dialog, niż celować w jak największą liczbę fanów pozyskaną np. za pomocą niezliczonych konkursów czy zakrojonej na szeroką skalę kampanii reklamowej. Pierwszą grupę zdecydowanie łatwiej zaprosić do ciekawej dyskusji. Przyniesie ona profilowi na Facebook.com, mikroblogowi na GoldenLine czy kanałowi na Youtube.com dużą wartość i pomoże budować pozytywny wizerunek. Tu bowiem dużo ważniejsze jest zaangażowanie uczestników danego profilu niż ich liczba (wniosek czwarty).


Zaangażowanie budować można na różne sposoby. Warto poruszać taką tematykę i udostępniać takie materiały, które interesują uczestników danego kanału komunikacji. Inne zatem informacje powinny być zamieszczane na LinkedIn.com (doskonałe narzędzie do pozyskiwania pasywnych oraz aktywnych kandydatów z różnych części świata, zwłaszcza w branży IT czy bankowości), a jeszcze inne na Facebook.com (świetnie sprawdza się, pozyskując przedstawicieli pokolenia Y. Służy przede wszystkim budowaniu relacji, nie przeprowadzaniu rekrutacji).


Zaangażowania nie można zbudować w miesiąc. Można to zrobić jedynie poprzez konsekwentne, spójne i atrakcyjne działania. Na pewno należy wystrzegać się kopiowania treści ze strony kariera, ślepego naśladowania działań innych pracodawców oraz nijakości w treści przekazu. Warto postawić na to, co wyróżni firmę spośród działań konkurencji. Można to osiągnąć, m.in. zapraszając pracowników do współpracy. Oni znają bowiem markę pracodawcy najlepiej. Zachęcając ich do przyjęcia roli korespondentów, oszczędzamy czas, uatrakcyjniamy komunikat i czynimy go prawdziwszym.


Żeby być obecnym w social media, trzeba nie tylko znać rządzące nimi zasady, ale przede wszystkim trzeba je lubić. Tylko ktoś, kto wie, o czym dyskutuje się w danej społeczności, co ją interesuje, a nawet jakie jest jej poczucie humoru, osiągnie swój cel. Tu liczy się wiedza, ale też dobry pomysł na tę obecność. Szósty wniosek – nawet spory budżet przeznaczony na reklamę nie zastąpi kreatywności i ciekawej aktywności specjalisty HR – „gospodarza” profilu. Ten powinien spędzić nad strategią, a później i scenariuszami wpisów (tak, tak, obecność w social media wymaga dokładnego planowania!) sporo czasu, aby trafnie odpowiadać na potrzeby uczestników.


Social media codziennie zaskakują możliwościami. Nowe funkcjonalności dostarczają nowych narzędzi dla pracodawców. Warto obserwować to, jak się zmieniają, a także jak radzą sobie z nimi jedni z najlepszych na polskim rynku: Mars, Danone, Sii, Unilever, Capgemini, Ernst & Young, Deloitte, Pwc. Warto „przeklikać” się przez ich działania na Facebooku czy GoldenLine i zobaczyć, jak ciekawie i często z dystansem pokazują firmę. Taki obraz na pewno jest bliższy współczesnym kandydatom niż standardowy, wyczytany z kilkustronicowej broszury leżącej gdzieś na uczelnianym korytarzu.

Daria Siwka
bardzoHR agencja Employee & Employer Branding

Najważniejsze w moich opowieściach są relacje między ludźmi!

Tomek Michniewicz

Pobierz wydanie 10/2019

Zobacz również

Mentoring – jakie bariery?

W obliczu zmian demograficznych polegających na gwałtownym starzeniu się społeczeństwa w Polsce mentoring oparty o transfer wiedzy od pracowników dojrzałych 40/50+ staje się naturalnym i efektywnym narzędziem do rozwoju pracowników. Wywołany tym faktem wzrost różnorodności w obrębie zespołów pracowniczych w płaszczyźnie płci, wieku, różnych specjalizacji i doświadczeń zachęca pracodawców do tworzenia zespołów różnopokoleniowych.

Pasja może stać się zawodem

Obecnie w Polsce wdrażany jest Zintegrowany System Kwalifikacji (ZSK). Przyniesie on realne korzyści zarówno pracodawcom, jak i pracownikom. Jest to system, dzięki któremu możliwe będzie zdobycie dokumentu potwierdzającego nasze kompetencje, uzyskane na różnych etapach życia.

Człowiek jest jak dom o czterech pokojach

Dzień się kończy, modlisz się z całą rodziną, dodatkowo zachęcasz, by każdy – łącznie z tobą – powiedział na głos, za co jest dziś wdzięczny innym członkom rodziny. Gdy dzieci zasypiają, czas na twój wieczorny rytuał. Trzydzieści minut dynamicznego power walking, na uszach słuchawki i angielski podcast o zastosowaniu Artificial Intelligence w edukacji. Połączyłeś przyjemne z pożytecznym, a dodatkowo odwiedziłeś własne cztery pokoje.

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.