Dlaczego siebie nie lubimy?

Samoocena, jedna z fundamentalnych kompetencji inteligencji emocjonalnej, mająca istotny wpływ na relację z samym sobą oraz relacje z innymi, traktowana jako naczelny motyw psychologii społeczno-poznawczej, odznacza się deficytem wśród Polaków. Czym właściwie jest samoocena, dlaczego Polacy mają z nią tak wielki problem oraz jak budować zdrowe, funkcjonalne poczucie własnej wartości?

fot. istockphoto

Samoocena jest nazywana poczuciem własnej godności, pojawia się również pod hasłem miłości własnej. Jest to postawa, jaką obieramy wobec siebie samego, a mają na nią wielki wpływ przekonania, jakie mamy o sobie, oraz to, jak traktują nas inni. Nie powinno się mylić wysokiej samooceny z narcyzmem lub z butą – co ciekawe, tego rodzaju nastawienia wynikają właśnie… z zaniżonej, czasem wręcz patologicznie niskiej samooceny. Tak samo oddziałują na nas zachowania agresywne, manipulacyjne oraz uległe.

Dlaczego warto pracować nad sobą w tej właśnie sferze? Jednym z powodów jest to, że osoby, które nie potrafią siebie zaakceptować, polubić i pokochać, nigdy w pełni nie zaakceptują, nie polubią i nie pokochają drugiego człowieka. Organizacje bardzo często wydają wielkie sumy pieniędzy na warsztaty komunikacyjne z udzielania feedbacku, ale jeśli menedżer ma negatywny wgląd na samego siebie, podobnie będzie traktować swoich pracowników. Praca nad samooceną skutkuje wzrostem poczucia komfortu i jakości własnego życia, poczuciem wpływu i kontroli nad nim. Każdy, kto lubi siebie, nie zadręcza się wewnętrznymi, karzącymi i surowymi narracjami, nie upokarza siebie za niepowodzenia, a w trudnych doświadczeniach zamiast porażek i nieudolności dostrzega lekcję i osobistą ścieżkę rozwoju. Kolejnym aspektem zdrowo funkcjonującego poczucia własnej wartości jest wzrost zachowań asertywnych. Gdy osoba lubi i akceptuje siebie taką, jaką jest, chętniej broni swoich praw i okazuje większy szacunek do cudzych.

Polaków problem własny

Geneza dzisiejszej samooceny bierze się z czynników psychologicznych (przeszłość, traumy i sukcesy danego człowieka, rys historyczno-kulturowy), czynników społecznych (wpływ otoczenia, najbliższych osób, dzisiejszej rzeczywistości) czy czynników biologiczno-fizjologicznych (np. predyspozycje hormonalne do zachowań agresywnych). Zaczynając od tego, że europejski model ego jest surowy i każący, trzeba zauważyć, że Polacy mają własny rys historyczno-kulturowy oraz emocjonalny, który ma wpływ na niską samoocenę, a co za tym idzie, wiele destrukcyjnych zachowań wobec samych siebie (m.in. odnosząc się do raportów WHO – Światowej Organizacji Zdrowia – niska samoocena jest jednym z kluczowych czynników uzależnienia od alkoholu) i otoczenia. Lata panowania systemów totalitarnych, w których wmawiano generacjom Polaków m.in. to, że nie wolno się wychylać i każdy ma swoje miejsce w szeregu, nie wolno czuć i myśleć inaczej, niż nakazuje władza, spowodowały, że niska samoocena stała się elementem narodowego kompleksu niższości. Polak wciąż leczy się z poczucia krzywdy, niesprawiedliwości, wrażenia, że nie ma żadnego wpływu na swoje życie. Taka bezradność i niska samoświadomość, które rujnowały samoocenę, miały za zadanie kreować jednostki podatne na manipulację. Dodatkowo naród Polaków jest określany jako „czerwony” w testach psychometrycznych zajmujących się typami osobowości, a osoby z taką dominantą również mają tendencję do niestabilnej samooceny, wynikającej z kompulsywności charakteru i uzależnienia wartości własnej od kontekstu sytuacyjnego.

Jak rozwijać zdrową samoocenę

Jest kilka sposobów, aby rozwijać zdrową, stabilną samoocenę. Należy sobie uświadomić, że samoocena to konstrukt składający się z kilku komponentów.
Wskazane typy samooceny są elementami płynnymi i wpływającymi na siebie wzajemnie – dlatego tak ważne jest nabranie wiedzy o sobie w każdej sferze i uważne, świadome wzmacnianie każdej z nich. Dzięki temu chwilowe, trudne sytuacje nie karmią krzywdzących przekonań o sobie samym, człowiek zaś wie, jaką reprezentuje sobą wartość, zna siebie w swoich rolach i kompetencjach – lubi siebie za elementy, w których jest wysoce rozwinięty, ale rozumie i akceptuje też braki, które będzie chciał rozwijać.

Inną metodą jest praca na osi czasu – świadome poszukiwanie i nadawanie znaczenia, sensu wzniosłym oraz trudnym chwilom z przeszłości, akceptowanie siebie tu i teraz w teraźniejszości, wizualizacja konkretnej, lepszej wersji samego siebie w przyszłości – zdrowszej, mądrzejszej, efektywniejszej.

Wiele dysfunkcji nie tylko osobistych, lecz także zawodowych oraz dotyczących budowania relacji z otoczeniem jest silnie uzależnionych od samooceny człowieka. Docenianie swojego życia, konstruktywne relacje z najbliższymi, realna i głęboka miłość do drugiej osoby, odkrycie wewnętrznych wartości czy zachowania asertywne nie są możliwe bez zdrowej, funkcjonującej optymalnie samooceny. Jednym z najpoważniejszych argumentów, wskazujących na pracę w sferze samooceny, jest fakt, iż to z samym sobą spędzimy resztę naszego życia. W ostatecznym rozrachunku warto lubić siebie. Carl Rogers, prekursor psychologii humanistycznej oraz psychoterapii zorientowanej na klienta, pisał: „Nie możemy siebie zmienić, odsunąć się od tego, kim jesteśmy, dopóki nie zaakceptujemy tego, kim jesteśmy".

Mateusz Kozłowski
trener biznesu, badacz inteligencji emocjonalnej
mk@mateuszkozlowski.org

Muzyka jest dla mnie bardzo ważna.

Michał Bajor

Pobierz wydanie 10/2020

Zobacz również

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.