Osobisty lekarz, czyli układ odpornościowy

Do walki z wirusami potrzeba broni – mocnej odporności. Naszą tarczę immunologiczną buduje styl życia, a przede wszystkim zdrowa dieta oraz dotlenianie i aktywność fizyczna.

fot. istockphoto

Czy to będą szkody wyrządzone przez wirusa grypy, czy jakiś inny zarazek, nasz organizm jest w stanie bardzo wiele znieść i samodzielnie naprawić, jeśli będzie odpowiednio nakarmiony i wyćwiczony. Mamy bowiem własny mechanizm uzdrawiający – układ odpornościowy (immunologiczny), który jest naturalną obroną organizmu przed infekcjami oraz innymi chorobami. Akceptuje i chroni komórki budujące ciało, a jednocześnie stara się pozbyć nieznanych intruzów i niszczy chorobotwórcze bakterie, wirusy, pasożyty.

Obserwuje się powszechny spadek odporności wśród ludzi będący między innymi skutkiem niedożywienia - w sensie jakościowym, nie ilościowym. W zalewającej świat żywności przetworzonej brakuje składników mineralnych oraz witamin potrzebnych organizmowi do tworzenia tarczy immunologicznej. Nawet jeśli kupimy - lub samodzielnie wypieczemy – zdrowy, ekologiczny chleb z pełnego ziarna, to nie mamy gwarancji co do jakości gleby, na której zboże rosło oraz używanych pestycydów.

Drugą przyczyną osłabiającą odporność jest chroniczny stres, to on powoduje powstawanie w organizmie czynników prozapalnych, tzw. cytokin tworzących przewlekłe stany zapalne. To również może prowadzić do utraty zapasów składników odżywczych, niedoborów witamin i minerałów. Spada poziom antyoksydantów, przede wszystkim witamin C i E, a to jeszcze bardziej osłabia układ odpornościowy i zwiększa podatność na choroby. Jak sobie pomóc i wzmocnić formę?

Zacznijmy od witamin

Jesień to najlepsza pora, żeby zbadać poziom witaminy D3 i dobrać odpowiednią dawkę suplementu, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dlaczego to ważne? Jej zbyt niski poziom może skutkować spadkiem odporności, a tym samym przekładając się na większe prawdopodobieństwo złapania infekcji. W naturalnej żywności jest jej mało (ryby, mleko, jaja) i trzeba by codziennie zjadać kilogramy tych produktów, by utrzymać witaminę w ryzach – zwłaszcza teraz, gdy coraz mniej jej naturalnego źródła, czyli światła słonecznego. W razie suplementacji pamiętajmy o przyjmowaniu jej wraz z witaminą K2, najlepiej po posiłkach zawierających tłuszcz – łatwiej się rozpuści.

Jedzmy więcej niż zwykle warzyw i owoców bogatych w witaminę C, ewentualnie kupmy dobry suplement. Wzmacnia ona znacząco odpowiedź immunologiczną. Jest silnym przeciwutleniaczem niszczącym wolne rodniki odpowiedzialne za choroby, odtruwa organizm, działa przeciwzapalnie, wspiera układ sercowo-naczyniowy. Weźmy pod uwagę, że ugotowany zielony groszek, marchew, szpinak zawierają nawet 90 proc. mniej witaminy C niż w postaci surowej. Krótkie gotowanie na parze powoduje stratę nie większą niż 15 proc.

Dajcie cynk o kiszonych warzywach

Niezbędny do funkcjonowania układu odpornościowego jest cynk. Kilka miesięcy temu głośno było o cynku w kontekście przeciwdziałania i wsparcia leczenia Covid-19. W internecie krążył list dra Jamesa Robba, amerykańskiego wirusologa, który radził swoim znajomym stosowanie tabletek do ssania z cynkiem w razie objawów przeziębienia. Jego rada wywołała wielkie poruszenie na świecie, ponieważ nie była podparta żadnymi badaniami, ale skądinąd nie od dziś wiadomo, że cynk spowalnia proces replikacji wielu wirusów. Zawsze jednak przed włączeniem suplementacji cynkiem należy zbadać jego poziom we krwi, gdyż przekroczenie norm jest niebezpieczne dla zdrowia. Można zadbać o minerał w sposób naturalny, spożywając kraby, ostrygi, fasolę, dynię, kabaczki, indyka, wołowinę, wieprzowinę, produkty zbożowe.

Jesień jest złotym czasem dla kiszonkowców, pora korzystać z tego, co zamkniemy w beczkach i słoikach – kapusta, ogórki, buraki. Kiszonki zawierają probiotyki, wspomagają więc pracę jelit, a dzięki temu pracę całego organizmu. Zdrowy układ trawienny to zdrowy układ odpornościowy. Ważna jest równowaga pomiędzy dobrymi a złymi bakteriami, która jest często zachwiana przez antybiotyki, inne leki, żywność przetworzoną, metale ciężkie – a wtedy system odpornościowy się osłabia. Około 150 gram. kiszonej kapusty dostarczy więcej probiotyków niż całe opakowanie suplementu. Niemieccy naukowcy przez trzy miesiące podawali probiotyki 500 osobom w wieku 18-67 lat. Efekt był taki, że znacznie rzadziej ulegały one przeziębieniom, ponadto wzrosła u nich liczba białych krwinek co oznacza, że układ odpornościowy się wzmocnił.

Żelazne pozycje domowej apteczki. Jest ich siedem.

Po pierwsze czosnek – to silny naturalny antybiotyk zawierający allicynę, ma kilkaset właściwości leczniczych, w tym działa na pasożyty, grzyby, wirusy.

Po drugie cebula – ma związki siarki, zwalcza zakażenia przewodu pokarmowego i oddechowego.

Po trzecie miód – ze swoimi właściwościami antybakteryjnymi i antywirusowymi, korzystanie działa na układ immunologiczny, sercowo-naczyniowy, a także goi rany i nawilża skórę. Naturalny miód nigdy się nie psuje. Ten z naczyń znalezionych w starożytnych egipskich grobowcach, archeolodzy odważyli się skosztować i stwierdzili, że nadal zachował doskonałe walory smakowe.

Po czwarte kurkuma – to nie tylko przyprawa, ale naturalny lek, jeden z najlepiej przebadanych o udowodnionym działaniu medycznym w kilkuset dolegliwościach i chorobach. Skutecznie walczy nawet z rakiem. Kurkumy nie można przedawkować, spokojnie możemy wsypywać do potraw jedną łyżeczkę dziennie. Pamiętajmy o dodaniu odrobiny tłuszczu oraz pieprzu czarnego, którego składnik o nazwie piperyna znacząco poprawi wchłanianie leczniczej kurkuminy zawartej w kurkumie.

Po piąte imbir – można kupić sproszkowany, ale najlepszy jest ekologiczny i świeży, który należy zetrzeć i zjadać z miodem, cytryną, cynamonem, kurkumą. Pomaga w przeziębieniach oraz bólach. Napoje, napary, olejki, syropy i preparaty przygotowane na jego bazie mają właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne oraz łagodzą stany zapalne dróg oddechowych.

Po szóste czystek – jest jednym z najsilniejszych wzmacniaczy układu odpornościowego, a przy tym całkowicie pozbawionym działań ubocznych czy też możliwości przedawkowania.
No i po siódme chrzan – leczy z infekcji oddechowych.
 
Domowe mixy

Mikstura do picia sporządzona z naturalnych antybiotyków: na tarce zetrzeć kawałek imbiru, chrzanu, jedną cebulę, wycisnąć kilka ząbków czosnku, sok z połowy cytryny. Wymieszać i na jedną dobę wstawić do lodówki, potem wycisnąć z tego sok, rozcieńczyć wodą, dodać kilka łyżeczek miodu. Pić dwie łyżki dziennie.

Wzmacniające odporność działanie jeżówki (echinacea) potwierdzają naukowcy z University of Connecticut School of Pharmacy. Jedno z badań wykazało nawet, że połączenie jeżówki z witaminą C zmniejszało ryzyko przeziębienia spowodowanego przez wirusy, aż o 86 procent. Dostępne są tabletki do ssania, preparaty i krople do picia, a przetwory można zrobić samemu, np. 45 g soku z jeżówki purpurowej (może być z apteki), ok ¾ szklanki płynnego miodu, 5 łyżek zmielonego pyłku pszczelego.

W postaci syropów, naparów, olejku tymianek jest niezastąpiony przy infekcjach gardła, migdałków i jamy ustnej. Wykazuje silne właściwości przeciwbakteryjne i przeciwzapalne.

Na kaszel i ból gardła można przygotować domowy syrop: jedna łyżka tymianku, jedna posiekana cebula i 250 ml wody zagotować i dusić na wolnym ogniu przez 30 minut. Po ostudzeniu i odcedzeniu dodać sześć łyżek miodu.

Olejek z oregano ma silne działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwgrzybicze - zawiera przeciwutleniacz o nazwie karwakrol. Z powodzeniem mógłby zastąpić chemiczny lizol do odkażania pomieszczeń szpitalnych. Doustnie brać bardzo rozważnie (1-2 krople, nie dłużej niż 7 dni), bo jest niezwykle silny, przed połknięciem trzeba zmieszać go z innym tłuszczem. Można stosować do nacierania albo inhalacji.

Ruch daje moc

Rekomendacje Światowej Organizacji Zdrowia traktują aktywność fizyczną jako podstawowe narzędzie profilaktyki niezbędne w każdym wieku. Dzięki ruchowi poprawiamy ogólną odporność oraz wydolność organizmu – a od nich zależy uciążliwość wysiłków dnia codziennego, szybkość męczenia się, tempo starzenia się czy poradzenie sobie z chorobą.

Do osiągnięcia odporności i odpowiedniej wydolności potrzebny jest wysiłek aerobowy, czyli tlenowy o intensywności umiarkowanej, plasującej się na poziomie około 50–70 proc. tętna maksymalnego. Trzeba go podejmować najlepiej codziennie, a minimum trzy razy w tygodniu przez 30–60 minut.

Niestety, wyniki badań przeprowadzone przez Ministerstwo Sportu pokazują, że tylko 39 proc. naszego społeczeństwa jest aktywna fizycznie na poziomie zalecanym przez WHO.

A przecież już po 20. roku życia wydolność fizyczna maleje, w przypadku osób niećwiczących tempo spadku jest kilka razy większe niż u osób trenujących. Jakie sygnały wskazują, że czas się ruszyć? To nadwaga, zadyszka przy wchodzeniu po schodach, brak energii, kiepskie wyniki badań, nadciśnienie, bóle kręgosłupa, stres, bezsenność, częste infekcje lub inne dolegliwości.

Wysiłek fizyczny wcale nie musi być wyszukaną formą zajęć sportowych w drogich klubach – wystarczą najprostsze formy, takie jak marsz, bieg, jazda na rowerze, pływanie, gimnastyka domowa. Zaczynajmy od bardzo małych kroków, które łatwo wpasować w napięty harmonogram dnia – od spaceru z pracy do domu albo rezygnacji z windy na rzecz wchodzenia pieszo, wybierzmy rower lub własne nogi zamiast samochodu.

Ewa Stępień
trener, coach
eves@autograf.pl

Muzyka jest dla mnie bardzo ważna.

Michał Bajor

Pobierz wydanie 10/2020

Zobacz również

Ta strona wykorzystuje pliki cookies (niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika) m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Pozostawiając w ustawieniach przeglądarki włączoną obsługę plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Prywatności.